Legenda, wręcz kult, jakim był otoczony w moim pokoleniu ten zespół trudno porównać z czymkolwiek innym. Brak dostępu do jego nagrań w epoce gierkowskiej tylko podsycał wyobrażenia o czymś niemożliwym, co jednak stało się faktem. Bo przecież był taki zespół, bo przecież nagrał płytę. Bo przecież w tej szarej codzienności komunistycznego uniformu zrealizował wyjątkowy spektakl.
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem w radiu ich piosenkę Automaty, zwyczajnie mnie zamurowało. Klan nie istniał już od dawna, a ta aranżacja wciąż tchnęła świeżością. wciąż wyprzedzała to, co działo się w polskim rocku lat osiemdziesiątych.
A potem nagle, gdy wczesna pełnoletność wydawała się odległym dzieciństwem, poznałem zwykłego, szarego faceta.
– Klan? – powiedział, – ja na ich pierwsze koncerty taksówką dowoziłem suchy lód do klubu Medyk. Znałem ich wszystkich.
Znał, mało powiedziane, przyjaźnił się przede wszystkim z Markiem Skolarskim. Dla wtajemniczonych pseudonim Stary. To on stał się dobrym duchem Klanu. Oczywiście, to Marek Ałaszewski był głową zespołu, ale w pierwszym okresie mózgiem był Skolarski. To on w piwiarni "Pod kurantem" wymyślał libretto Mrowiska, to on pisał teksty, to on wymyślał aranżacje.
Mrowisko, jedyna długogrająca płyta oryginalnego składu Klanu do dzisiaj jest pozycją wyjątkową płytoteki szarej komuny. Pogadamy jeszcze o niej. Poza nią została tylko tzw. "czwórka" czyli coś więcej niż singiel, miała płytka z czterema piosenkami.
Oryginalny Klan nie przetrwał, bo nie mógł. Ambitne w sferze muzycznej, tekstowej i scenicznej widowisko nie mogło utorować zespołowi drogi do kariery. Po drugie, było kosztowne. Ale po pierwsze, było inteligentnie antykomunistyczne.
Szlaban.
I teraz przechodzimy do paradoksu. Mrowisko nie występowało wprost przeciwko ustrojowi, reżimowi. Nic z tych rzeczy. Nie było podstaw, by zakazać go oficjalnie, bo organy musiałyby dokonać rozbioru logicznego tekstów ze wskazaniem na godzenie w socjalistyczną rzeczywistość. I wtedy musiałaby wskazać na swoje ułomności. W tekstach Skolarski był cholernie inteligentny.
Ale wtedy zadziałał syndrom Ala Capone'a. Skoro nie możemy go dopaść za działalność zbrodniczą, wsadźmy go za podatki.
Jednym z pierwszych przebojów Klanu była piosenka Z brzytwą na poziomki. Genialna aranżacyjnie, strukturalnie i tekstowo hippisowska piosenka o niczym. Ktoś wpadł na pomysł, by uznać ją za antysystemową, bo poziomkami nazywało się członków tak zwanych poziomych struktur partyjnych, czyli, de facto, piosenka miała nawoływać do krwawych rozrachunków.
Głupie to, ale trafiało w strukturalne myślenie. I Klan został objęty cenzurą.
Brak pieniędzy, koncertów, emisji w radiu wywołały frustrację, pierwsze zmiany w składzie, potem kolejne, kolejne... Zespół się rozpadł.
W nowej rzeczywistości Marek Ałaszewski reaktywował firmę Klan, ale nie ożywił legendy. Skolarski, po stworzeniu pierwszego polskiego boys-bandu Vox, jeszcze próbował coś tam zrobić, ale bez spektakularnych sukcesów. Zmarł w zapomnieniu w 2011 roku. Marek Ałaszewski, po udarze mózgu, odszedł w 2023 roku.
Zostało kilka płyt. A przed wszystkim Mrowisko...
Dyskografia:
Albumy studyjne:
Live:
EP:
Kompilacje:
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.