Mortimer był zespołem mocno pechowym. Zaczynali jako pięcioosobowy Teddy Boys. Wydali kilka singli, które w większości, zamiast do sprzedaży, trafiły na przemiał. Skład zredukował się do trzech śpiewających gitarzystów, z których jeden sięgnął po conga i perkusję.
Był rok 1968. Guy Masson, Tom Smith, Tony Van Benschoten nazwali się Mortimer, w jakiś sposób dotarli do George'a Harrisona i podpisali kontrakt z wytwórnią Apple. Niedługo później ukazała się debiutancka płyta zatytułowana po prostu Mortimer.
Większość egzemplarzy tej płyty się nie sprzedała i dzisiaj oryginalne wydanie ma status białego kruka.
O ile ktoś w ogóle pamięta, że Mortimer kiedykolwiek istniał.
Nagle przypomnieli sobie o nim ludzie obecnie zarządzający taśmami należącymi do dawnej beatlesowskiej firmy Apple. Okazało się, że drugi longplay Mortimera został w całości zarejestrowany, zmontowany i czekał na publikację. Dlaczego się nie doczekał, nikt już nie pamięta.
Albo pamiętać nie chce.
Zespół poszedł w rozsypkę. O muzykach zapomniano. O muzyce tym bardziej. A szkoda, bo chociaż odkrywcza może nie była, to lokowała się bardzo blisko dokonań The Byrds i, również hołubionego przez Beatlesów, amerykańskiego zespołu Bread. Niedługo później identyczne brzmienie miało osiągnąć inne trio i pod nazwą America podbić światowe sceny.
Czy Mortimer też mógł tego dokonać? Odpowiedź jest prosta: nie mógł. Gdyby mógł, nigdy byśmy o nim nie zapomnieli.
Dyskografia:
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.