Rocznik 1940. Rówieśnik połowy The Beatles. I tylko muzyka zupełnie inna.
Z Genem Pitneym łączą się dwa wspomnienia, których pewnie nigdy nie uda mi się rozwinąć, bo opisywanie jego płyt - ze względu na ich liczbę - to zadanie nieco karkołomne.
Wspomnienie pierwsze to chwilowy, wielki powrót na salony i listy przebojów, gdy Marc Almond nagrywał swój album The Stars We Are wypuszczony na rynek w 1988 roku. Właśnie na ten krążek trafił cover cudownego przeboju Gene'a Pitneya Something's Gotten Hold of My Heart.
Nie było w tym niczego dziwnego. Gene Pitney stworzył dziesiątki piosenek dla różnych wykonawców.
Nigdy nie zaakceptowałem scenicznego wizerunku Marca Almonda, ani jego plastikowej muzyki, ale... Ale w 1990 roku wypuścił on na rynek uroczą płytkę Enchanted. Jest wyjątkowa, bowiem producent zabronił Almondowi wtrącać się w jego pracę. Almond potrzebował lat, by docenić ten krążek. A ja uważam, że bez wcześniejszego coveru Something's Gotten Hold of My Heart, nigdy nie powstałaby Enchanted.
Piszę o tym tak dużo, bowiem nie będzie już chyba okazji, by wrócić do dokonań Marca Almonda. Nie mój klimat.
I wspomnienie drugie. Były jakieś schyłkowe lata XX wieku. Wraz z przyjacielem Wojtkiem Ozimkiem prowadziliśmy wtedy audycję "Vinyl, czyli radiowy klub starej płyty". Wojtek kochał Pitneye'a. Wciąż domagał się, byśmy puszczali jego piosenki.
No to puszczaliśmy.
Gene Pitney zmarł w 2006 roku. Wojtek niecałe trzy lata później.
Dyskografia (wybór)
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.