Na początku był belgijski duet multiinstrumentalistów. Pierwsza płyta. Ładna. Do posłuchania. Ładne harmonie wokalne, pastelowe tło. Taki prog-rock zdominowany przez klimatyczne klawisze. Potem druga płyta, trzecia. Z duetu zrobił się kwintet. Kompozycje zyskały paletę barw, aranżacje – więcej instrumentów. Niepostrzeżenie Fish on Friday awansowali do pierwszej ligi.
Ten wstęp napisałem kiedyś recenzując ich płytę Quiet Life. Przedtem i potem nagrali jeszcze kilka. Porozmawiamy i o nich. Bo warto. A o samym zespole wiem niewiele. Może i dobrze. Bo ważniejsza jest muzyka.
Dyskografia (nie wiem, czy pełna):
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.