Fish on Friday  płyty

Fish On Friday - Shoot The Moon

2010

Nic na to nie poradzę, że trzecia z kolei Don't Go Knocking Me Of My Feet kojarzy mi się, z odtwarzaną w niejakim przyspieszeniu, piosenką Sweet Harmony brytyjskiego zespołu The Beloved. I to jest jedyne złe skojarzenie. Przy czym jest ono moje, autorskie i kompletnie nie wiem, z czego wynikające. Kropka.


Z tą płytą nie mam żadnych wspomnień. To niedobrze. Brakuje pamięciowej kotwicy skojarzeń. Nawet nie wiem, kiedy ją usłyszałem po raz pierwszy. Na pewno nie od niej, chociaż to debiut, zacząłem uroczą przygodę z belgijskim zespołem Fish on Friday. Już nazwa mi przypadła do duszy, a zwłaszcza jej skrót: FoF.
Z drugiej strony to dobrze, bo słucham jej teraz bez żadnych obciążeń. Co nie znaczy obiektywnie. Każdy odbiór jest subiektywny. Ale to truizm, podobnie jak to, że ja zwyczajnie FoF lubię. I to mi bruździ przy obiektywizmie. Bo polubiłem ich po płycie Quiet Life z 2017 roku, czyli wiem już, w jakim kierunku to wszystko zmierza.

 
A zmierza dobrze. I to od samego początku. Może ta płyta jest za bardzo stonowana i wyciszona, bo nawet te dwie otwierające kompozycje, mimo sporej dawki energii, wypadają trochę jak drzemiący wulkan. Coś tam się pod powierzchnią gotuje, ale na erupcję trzeba jeszcze nieco poczekać. I znowu, z jednej strony to lekki minus, a z drugiej plus, bo to to wpływa na niesamowitą spójność płyty. Uwaga: jest spójna, ale nie nudna. W końcu ten tytułowy księżyc do czegoś zobowiązuje. Jestem przekonany, że przy letniej pełni na wiejskim tarasie ta płyta kipi niespełnionym erotyzmem.


Dla tych, którzy nigdy nie słyszeli Fish On Friday, garść skojarzeń. Słychać tu spóźniony Pink Floyd, zwłaszcza za sprawą wokalisty, który oscyluje w granicach maniery Davida Gilmoura. Słychać bezsprzecznie Camel, zwłaszcza z okresu, gdy mieszał w nim Richard Sinclair. Recenzenci dopatrują się także wpływów Alan Parsons Project... Być może, być może – jak stwierdził magister Potomek po słowach Grubego, że nowoodkryty w kaplicy obraz zdradza pewne wpływy szkoły nowosądeckiej (to wielbicieli książki Długi deszczowy tydzień napisanej przez Jerzego Broszkiewicza).

 

Bo w tej płycie jest cała masa dziecięcej bezpretensjonalności, w najlepszym tych słów znaczeniu. Jest ulotne piękno obrazów Nikifora podkreślone grubą kreską naiwnego artysty (mówię o Nikiforze, a nie członkach FoF).


A do tego wszystkiego, to muzyka cholernie demokratyczna. Bo może podobać się zarówno zagorzałym fanom prog-rocka, jak i bywalcom dawnych dyskotek. To też może być jej minusem, ale mnie jakoś nie przeszkadza. Może się starzeję. Ale posłuchajcie utworu tytułowego. Jest w nim wszystko to, za co, chociażby, pokochaliśmy płyty Vangelisa z Jonem Andersonem.


Marzenia. Z nich się nie wyrasta.

 

Nie wiem, czy byliście kiedyś w krakowskiej knajpce Camelot Cafe, w Zaułku Niewiernego Tomasza, gdy wisiały na ścianach obrazy Nikifora. Ja byłem. Ta płyta jest jak wyjście z Camelotu wprost w księżycową noc Krakowa.
Dobrą noc. Dobranoc.


Wszystkie utwory: Fish On Friday

 

1. 9.1 Surround 6:14
2. Listen 3:12
3. Don't Go Knocking Me Of My Feet 3:27
4. Shoot The Moon 5:10
5. Move South 3:28
6. Fish On Friday 4:02
7. Star 5:02
8. Smile 4:14
9. Surviving November 4:21
10. Flowersong 3:51
11. All Falls Into Place 4:49


Skład
Frank Van Bogaert – keyboards, vocals, bass (11);
William Beckers – keyboards, percussion (11);


oraz
Marty Townsend – guitars;
Robin Aerts – bass;
Marcus Weymaere – drums;
Hans Van Der Leede – guitars (2,9,10);
Ivan Smeulders – accordion;
Bert Embrechts – bass (5,9);
Dany Caen – backing vocals (2,4,7,8,10);
Chantal Kashala – backing vocals (4,7,8,10).
Guido Maes – backing vocals (9)


07 października 2025

Fish On Friday - Shoot The Moon

Domyślna treść artykułu.


W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.