Wydawanie takich płyt w epoce wyścigu szczurów okazuje się zadaniem ryzykownym. A szczególnie, gdy płyta ma trafić także na rynek polski.
Niezależnie od tego, co będzie niżej, dla mnie i tak jest to płyta roku.
Tak zacząłem notatkę o tej płycie w 2015 roku. W roku 2025 podpisuję się pod tym z pełną odpowiedzialnością za słowo oraz własne upodobania muzyczne. Dlatego przytaczam tamten opis z niewielkim dopiskiem aktualizującym na zakończenie. Zapraszam:
Zaczęło się od tego, że jeden ze znanych dziennikarzy od kultury pierwszy napisał recenzję Crosseyed Heart, nowej płyty Keitha Richardsa. Tak się spieszył, że – jak sam mi się później przyznał – popełnił ją, zanim usłyszał coś więcej poza jedną piosenką. Ponoć zawiniła wytwórnia, bo – nie wiedzieć czemu – nie chciała udostępnić nikomu nagrań przed datą premiery prasowej. Dziennikarz napisał więc, co mu się wydaje, a wydawało mu się, że na nową płytę Keitha nie warto czekać, bo niczego dobrego nie można się już po niej spodziewać.
No i poszło.
Gdy płyta już się ukazała większość recenzentów podążyła tym tropem znanego recenzenta, czyniąc przy tym przedziwne ekwilibrystyki myślowe. Ktoś napisał, że Crosseyed Heart płytą rewolucyjną nie jest, bo być nie może. Ktoś inny, że wprawdzie Keith Richards nagrał najlepszą płytę w swojej karierze, ale właściwie to nie ma o czym mówić.
A mnie się coś zaczęło robić z rozumem.
Jeżeli nagrywający od ponad 50 lat facet, który swego czasu całkowicie zmienił bieg muzyki rozrywkowej, popełnia najlepszą płytę w swojej karierze, to moim zdaniem jak najbardziej jest o czym mówić. To raz. Rewolucję zaś czyni się w warunkach istniejących. W zestawieniu z obecnymi listami przebojów oraz produkcjami serwowanymi przez popularne stacje radiowe, te nowe piosenki Keitha Richardsa są rewolucją. Totalną. To dwa.
Czy naprawdę w dobie wszechogarniającego hejtu tak trudno przyznać, że dziadek nagrał cudowną płytę? Poczytałem recenzje zachodnie. Tam nie mieli wątpliwości. I nie dlatego, że Keith Richards jest instytucją. Jest po prostu genialnym kompozytorem i gitarzystą. I właśnie dlatego może instytucją być.
Crosseyed Heart to płyta porywająca i rozbierająca słuchacza na kawałki. Od pierwszych szarpnięć strun akustycznej gitary w pierwszym i tytułowym utworze, kiedy Keith wprost wyznaje, że kocha czarnego bluesa i chce pozostać mu wierny. To płyta bardzo tradycyjna i nowoczesna zarazem. I brudna, i krystalicznie czysta. Bo jej brud, jej luz jest wystudiowany, wycyzelowany i dlatego tak przekonujący. Stara prawda o tym, że najlepsza jest improwizacja dobrze przygotowana, tutaj znajduje potwierdzenie. Bo wsłuchajcie się w ten luz drugiej na płycie Heartstopper, kiedy we wszechogarniającym zgiełku słychać doskonale każdy dźwięk, każde uderzenie w klawisze, każde trącenie struny.
Wszystkie czapki z głów przed producentem.
W kolejnym utworze Amnesia, Keith od niechcenia szepce sobie coś pod nosem coraz to z innego końca pokoju, zza drzwi podgrywa saksofon, u sąsiada z dołu ktoś niechcący puka w klawisze pianina. W Something For Nothing już po drodze do pobliskiej kaplicy słychać śpiewający chór, w Illusion – zaproszona na drinka – Norah Jones długo przekomarza się z gospodarzem, nim ten wreszcie dopuści ją do głosu. Uroczo pijacki standard Goodnight Irene jest aż gęsty od whisky i papierosów.
I tak, co krok to nowe drzwi do otwarcia. Lub chociaż uchylenia.
Głos Keitha chwilami przypomina Boba Dylana, czasem Toma Waitsa, momentami Nicka Cave'a lub Leonarda Cohena, a kiedy indziej faceta, który na płycie Steel Wheels zespołu Rolling Stones wyśpiewał Can't Be Seen.
Muzyka konotacje ma podobne.
Pewien mądry dziennikarz napisał: Nowej płyty The Rolling Stones najpewniej w tym stuleciu się nie doczekamy, ale w sumie po co nam ona, gdy Keith Richards nagrywa takie „solówki”?
I coś w tym jest.
No i wtręt aktualizacyjny z 2025 roku: Mądry dziennikarz pomylił się boleśnie, bowiem doczekaliśmy rewelacyjnej płyty Rolling Stones, co doprowadziło do absurdalnej sytuacji, kiedy to w 2023 roku na listach przebojów konkurowały ze sobą nowe piosenki The Beatles i The Rolling Stones zupełnie jak przed sześćdziesięciu laty.
Cieszę się, że doczekałem takiej chwili.
Prawie wszystkie utwory: Keith Richards i Steve Jordan:
1. Crosseyed Heart 1:52
(Keith Richards)
2. Heartstopper 3:04
3. Amnesia 3:35
7. Nothing On Me 3:47
8. Suspicious 3:42
(Keith Richards)
9. Blues In the Morning 4:25
10. Something For Nothing 3:28
11. Illusion 3:48
(Keith Richards, Steve Jordan & Norah Jones)
12. Just a Gift 4:01
13. Goodnight Irene 5:46
(Huddie Ledbetter & Alan Lomax)
14. Substantial Damage 4:21
15. Lover’s Plea 4:23
(Keith Richards, Steve Jordan & David Porter)
Skład:
The X-Pensive Winos:
Keith Richards – lead vocals, backing vocals, electric guitars, acoustic guitars, bass, piano, keyboards, wurlitzer, farfisa organ, electric sitar, tiple;
Steve Jordan – drums, percussion, backing vocals, vibes;
Waddy Wachtel – lead guitar, acoustic guitar, backing vocals, slide guitar;
Ivan Neville – keyboards, Hammond organ, backing vocals, wurlitzer;
Bobby Keys – saxophone;
Babi Floyd – backing vocals;
Sarah Dash – backing vocals;
oraz
Norah Jones – duet vocals on Illusion;
Bernard Fowler – backing vocals;
Larry Campbell – pedal steel, violin, fiddle;
Meegan Voss – backing vocals;
Paul Nowinski – bass, viola, gamba;
Kevin Batchelor – trumpet;
Clifton Anderson – trombone;
Charles Dougherty – tenor saxophone;
Aaron Neville – backing vocals;
Charles Hodges – backing vocals, piano, Hammond organ;
Harlem Gospel Choir – backing vocals on Something for Nothing;
Pino Palladino – bass;
Blondie Chaplin – backing vocals;
Pierre DeBeauport – acoustic guitar;
Ben Cauley – trumpet;
Spooner Oldham – Hammond organ;
Jack Hale – trombone;
Lannie McMillan – tenor saxophone;
Jim Horn – baritone saxophone.
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.