Czy jest coś piękniejszego od pkrytych śniegiem drzew skrzących się w blasku księżyca?
Owszem, te same drzewa wypuszczające pierwsze pąki do wiosennego słońca, te same drzewa z liśćmi czesanymi delikatnym grzebieniem letniego wiatru. I te same drzewa we wszystkich barwach jesieni.
David Sylvian stworzył płytę uniwersalną, już w pierwszym tygodniu okrzykniętą przez krytyków arcydziełem. I nie było to jego ostatnie słowo.
Ten gówniarz miał wtedy dopiero 26 lat!
W ukochanej przeze mnie książce Długi deszczowy tydzień napisanej w zamierzchłych czasach przez Jerzego Broszkiewicza pata pytanie, skierowane do najmłodszego z bohaterów: – Zastanawiam się, co z ciebie wyrośnie Pacułko: geniusz, czy potwór. W odpowiedzi Pacułka skromnie spuścił wzrok.
Opowiadając o procesie tworzenia, David Sylvian wspominał, że pisząc kolejne utwory, słyszał w głowie poszczególne instrumenty. Ale nie to, co grają, ale kto na nich gra. A kiedy zaprosił tych wymyślonych muzyków do współpracy, nikt mu nie odmówił, chociaż, jak stwierdził, większość nigdy o nim nawet nie słyszała. Nic w tym dziwnego. Mało który z nich śledził scenę new romantic, a właśnie na niej pierwsze triumfy święcił Sylvian ze swoim zespołem Japan.
Przyznaję: nie jestem w stanie bezboleśnie wysłuchać którejkolwiek płyty zespołu Japan. Już dawno przestałem się zmuszać.
Tym bardziej nie rozumiem, jakim cudem powstała Brilliant Trees.
Wielbiciele talentu Sylviana dowodzą, że jego solowa kariera jest wynikiem logicznej ewolucji. Być może. Ale dla mnie, to jest jak ze stworzeniem człowieka: wciąż brakuje mi kluczowego ogniwa. Bo zawarta na Brilliant Trees muzyka wymyka się wszelkim klasyfikacjom, równocześnie zachowując równowagę między popem, rockiem, funkiem, jazzem, folkiem, ambietnem, krautrokiem i diabli tam wiedzą czym jeszcze.
Nawet nie wiecie, jak bardzo się teraz pilnuję, żeby nie popaść śmieszną pompatyczność.
Między geniuszem a śmiesznością jest bardzo cienka granica.
Ktoś napisał, że tylko David Sylvian potrafiłby zaśpiewać całą książkę telefoniczną. Miał na myśli taką amerykańską. O wiele grubszą od naszych. Oczywiście kiedy się jeszcze ukazywały. W 1984 roku były na porządku dziennym.
To muzyka na wskroś malarska. Każdy dźwięk jest jak pociągnięcie pędzla: czasem długie, delikatne, czasem nerwowe, urywane, szarpane, ale nigdy przypadkowe. I wciąż zachwycające, chociaż pokryte patyną ponad 40 lat.
Ta płyta jest jak cykl 31 obrazów Claude’a Moneta przedstawiających Katedrę w Rouen o różnych porach doby. Rozkładał swój warsztat w sklepie naprzeciwko katedry i tworzył kilkanaście obrazów jednego dnia. W miarę upływu czasu przechadzał się od jednego do drugiego płótna i malował kolejne sceny. Jak mówił: Wszystko się zmienia, nawet kamień. Obserwował uważnie fasadę od momentu wznoszenia się słońca do końca dnia i podczas zmiany warunków atmosferycznych:
– Codziennie dodaję i odkrywam coś, czego do tej pory nie zauważyłem. Jak trudno jest malować tę katedrę! Im dalej się posuwam do przodu, tym trudniej oddać mi to, co czuję.
Ja nie umiem malować. Tym bardziej ze słuchu.
Side One
1. Pulling Punches 5:02
(David Sylvian)
2. The Ink in the Well 4:30
(David Sylvian)
3. Nostalgia 5:41
(David Sylvian)
4. Red Guitar 5:09
(David Sylvian)
Side Two
1. Weathered Wall 5:44
(David Sylvian, Jon Hassell)
2. Backwaters 4:52
(David Sylvian)
3. Brilliant Trees 8:39
(David Sylvian, Jon Hassell)
1994 Reissue US as Brilliant Trees / Words with the Shaman
Brilliant Trees
1. Pulling Punches 5:02
(David Sylvian)
2. The Ink in the Well 4:30
(David Sylvian)
3. Nostalgia 5:41
(David Sylvian)
4. Red Guitar 5:09
(David Sylvian)
5. Weathered Wall 5:44
(David Sylvian, Jon Hassell)
6. Backwaters 4:52
(David Sylvian)
7. Brilliant Trees 8:39
(David Sylvian, Jon Hassell)
Words with the Shaman
8. Pt. 1 Ancient Evening 5:14
(David Sylvian, Jon Hassell)
9. Pt. 2 Incantation 3:31
(David Sylvian, Jon Hassell)
10. Pt. 3 Awakening (Songs from the Tree Tops) 5:19
(David Sylvian, Jon Hassell, Steve Jansen)
Muzycy:
Brilliant Trees
David Sylvian – lead vocals, guitar, piano (treated), tapes, synthesizer, percussion instruments;
Richard Barbieri – synthesizer (1, 5);
Wayne Brathwaite – bass guitar (1, 4);
Holger Czukay – French horn, voice, guitar, dictaphone;
Ronny Drayton – guitar (1, 4);
Jon Hassell – trumpet (5, 7);
Mark Isham – trumpet track (1, 4);
Steve Jansen – drums, synthesizer, percussion;
Steve Nye – synthesizer (3, 4);
Phil Palmer – guitar (1, 4);
Ryuichi Sakamoto – synthesizer/piano (4, 5, 7);
Danny Thompson – double bass (2);
Kenny Wheeler – flugelhorn (2, 3);
Words with the Shaman
David Sylvian – keyboards, guitar, tapes;
Steve Jansen – drums, percussion, additional keyboards;
Jon Hassell – trumpet;
Holger Czukay – electronics, noises (radio);
Percy Jones – fretless bass.
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.