Gdy płyta ukazywała się w 2017 roku, wróżyłem jej popularność w naszym kraju. Nie sprawdziło się. Szkoda. Fakt, że to płyta, do której wraca się rzadko, bo ona wymusza odpowiedni nastrój, ale podobno jesteśmy nastrojowym narodem.
Isildurs Bane to zespół z pogranicza rocka progresywnego, chociaż wiele kompozycji bardziej przypomina dokonania zespołów sceny Canterbury (o ile można jeszcze mówić o brzmieniu Canterbury, ale kiedyś określenie znaczyło to bardzo wiele). Szwedzi zaczynali w 1976 roku jako ekipa zafascynowana jazz-rockiem, wczesnymi kompozycjami grupy Camel oraz twórczością J. R. R. Tolkiena. Z czasem zespół i jego muzyka ewoluowała w kierunku orkiestrowego rocka symfonicznego. Dzisiaj są chyba już ostatnimi dinozaurami tego gatunku wciąż wykorzystującymi tak bogate instrumentarium. Może jeszcze oryginalny Gong, ale reszta w dość wyrafinowany sposób posiłkuje się elektroniką.
Isildurs Bane nigdy nie zdobył w Polsce popularności, na jaką niewątpliwie zasługiwał. Miałem nadzieję, że ta płyta coś zmieni, że Colours Not Found In Nature znajdzie u nas zagorzałych fanów.
No cóż...
Sam nie wiem, czy kiedykolwiek zwróciłbym uwagę na Steve'a Hogartha gdyby nie zajął w Marillionie miejsca osieroconego przez wokalistę Fisha. Sądząc po wcześniejszych jego albumach – raczej nie. Poradził sobie jednak z legendą Fisha i teraz to on rozdaje karty. Dla Isildurs Bane to dodatkowy as w rękawie.
Bo Colours Not Found In Nature, wspólny album Isildurs Bane i Steve'a Hogartha jest niesamowity.
Płyta to raptem sześć kompozycji trwających niewiele ponad 40 minut. Co ważne, to kompozycje spójne i wspólne. Klawiszowiec Mats Johansson skomponował muzykę nawiązującą klimatem do Marillion, ale zaaranżował ją po swojemu, co najwyraźniej słychać w niepokojącym, chociaż przecież lirycznym Diamonds And Amnesia, płynnie przechodzącym w intrygujący Incandescent.
Steve Hogarth napisał wszystkie teksty. Wspólnie pracowali niecały tydzień. Później Hogarth ruszył z Marillionem w trasę. Wokale dogrywał w hotelowych pokojach, traktując to niemal jak terapię. Tym bardziej Colours Not Found In Nature zaskakuje spójnością oraz bogactwem dźwięków. Skrzypce, sekcja dęta, wibrafon w otwierającym Ice Pop to niemal skrzyżowanie wczesnego Camela z równie wczesnym King Crimson. Nieco podobny charakter ma The Random Fires ze zwodniczo akustycznym wstępem. Nastrój uspokaja się wraz z kolejnym Peripheral Vision, który staje się rozbudowanym łącznikiem pomiędzy przeszłością rocka symfonicznego, a współczesnym Marillionem. Dziesięciominutowy The Love And The Affair to najbardziej Marillionowy fragment na płycie. Chociaż cudownie zakłócony liryczną trąbką w tle.
To nie jest płyta na każdy czas. To nie jest płyta dla każdego fana Marillionu ani Isildurs Bane. Mało tu chwytliwych, przebojowych fragmentów.
Jest za to cała masa barw, których poskąpiła nam natura.
Wszystkie kompozycje: Mats Johansson, Steve Hogarth
1. Ice Pop 6:23
2. The Random Fires 5:16
3. Peripheral Vision 7:00
4. The Love And The Affair 10:34
5. Diamonds And Amnesia 5:18
6. Incandescent 6:50
Skład:
Steve Hogath – lead, backing vocals;
Katrine Amsler – keyboards, electronics;
Klas Assarsson – vibraphone, marimba, percussion;
Luca Calabrese – trumpet;
Axel Crone – bass, clarinets, saxophones, flute, string arrangements;
Samuel Hällkvist – guitars;
Mats Johansson – keyboards;
Christian Saggese – classical guitar;
Kjell Severinsson – drums;
oraz:
Liesbeth Lambrecht – violin, viola;
Pieter Lenaerts – double bass;
Xerxes Andren – drums;
John Anderberg – choir vocals (The Love and the Affair);
Anneli Nilsson – backing vocals (Peripheral Vision).
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.