Zapowiadając kolejną swoją piosenkę podczas koncertu w Teatrze Ateneum, niezrównany Wojciech Młynarski opowiedział anegdotę o tym, dlaczego sam nie układa muzyki do swoich tekstów. Oczywiście, jak stwierdził, podczas pisania coś tam sobie nucił pod nosem i kiedy już wydawało mu się, że tym razem stworzył coś zdecydowanie autorskiego i interesującego, szedł do Jerzego Derfla, a ten, po wysłuchaniu, stwierdzał: Tango milonga. Ale w jednym przypadku werdykt był arcyciekawy. Mianowicie kompozytor zamyślił się i powiedział, że tym razem melodia jest zerżnięta z tylu piosenek Włodzimierza Wysockiego, że trudno jednoznacznie powiedzieć, z której, więc nikt nie powinien się czepiać o plagiat.
I w ten oto sposób, wykorzystując nie swoją anegdotę, napisałem, co myślę o wspólnej płycie Toma Robinsona i Jakko M. Jakszyka. Oczywiście wyrzucając z opowieści nazwisko rosyjskiego barda, a wstawiając w to miejsce nazwy kilkudziesięciu zespołów z pogranicza rocka, które, pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, rozpaczliwie zabiegały o emisję w kanale MTV. Nie ukrywam, że niniejszy album pojawia się tutaj przede wszystkim z kronikarskiego obowiązku. Pewnie nigdy bym po niego nie sięgnął, bo nie mam pojęcia, kim jest Tom Robinson (Wikipedia mi powiedziała, co nie zmienia faktu, że muzycznie nadal go nie znam). Gdyby Jakko M. Jakszyk nie zaistniał w tribute bandzie 21st Century Schizoid Band, czyli kapeli z pieczołowitością odtwarzającą dokonania wczesnych King Crimson, co zaowocowało zaproszeniem przez Roberta Frippa, by dołączył do oryginalnego składu King Crimson, też pewnie bym o nim nie usłyszał.
Ale usłyszałem.
No i cóż mogę więcej powiedzieć. Może to, że przez lata obaj panowie szukali swojej muzycznej tożsamości i wspólna płyta im w tym nie pomogła. Jest poprawna, a może nawet więcej. Jest świetnie wyprodukowana, instrumenty brzmią przyjemnie, piosenki snują się po kątach pokoju i, niestety, tam zostają. Zabrakło dwóch-trzech chwytliwych tematów, melodyjności i, co wyjątkowo ważne w takich przypadkach, bogatego sponsora. Z tego, całkiem porządnego, materiału wybija się jedynie nieco dramatyczna ballada Blood Brother. Nawet się nie dziwię, że wznowienie z 1997 roku otrzymało nowy, właśnie taki tytuł. Natomiast Jakszyk stracił swoje „M” z zupełnie nowej okładki. I tego nie rozumiem. Ale nie muszę.
Tak na marginesie, ciut mnie irytuje sprzedawanie starego, mało chodliwego materiału w nowym opakowaniu, nawet jeżeli pojawia się materiał bonusowy. Tutaj są to cztery odrzuty z sesji. I nadal są to jedynie odrzuty.
Napisałem, że na tej płycie jest porządny materiał.
Przypomniała mi się scena z filmu Miś w reżyserii Stanisława Barei, kiedy to reżyser (Krzysztof Kowalewski) przedstawia prezesowi (Stanisław Tym) nową aktorkę (Christine Paul-Podlasky), mówiąc:
– Bardzo porządna dziewczyna.
– Trudno, co robić... – odpowiada prezes.
Wszystkie utwory: Tom Robinson i Jakko M. Jakszyk
1. We Never Had It So Good 4:02
2. Driving Through the Desert 5:08
3. Blood Brothers 5:23
4. What Have I Ever Done to You 5:24
5. The Baby Rages On 4:28
6. Tomboy 3:27
7. Kiss & Roll Over 4:55
8. Hard Cases 4:08
9. Can't Stop: Peter's Theme 4:11
10. My Own Sweet Way 2:24
1997 Bonus tracks:
11. Rigging It Up, Duncannon 5:02
12. The War Is Over 4:42
13. Jonestown 4:49
14. Happy in the Homelands 3:44
Wykonawcy:
Jakko M. Jakszyk – guitar, keyboards, flute (4), marimba (5, 6), backing vocals;
Tom Robinson – lead vocals, sequencer;
oraz
Dave Stewart – keyboards & string arrangements (3);
Mark Ambler – keyboards (7);
Mark Ramsden – saxophone (8);
Colin Baldry – fretless bass;
Danny Thompson – double bass (3);
Winston Blissett – bass (4);
Ed Poole – fretless bass (8);
Gavin Harrison – drums, marimba;
Pandit Dinesh – percussion (2, 5, 7, 9);
Sam Brown – backing vocals (1, 7);
Steve Laurie – backing vocals (2, 6);
Ebo Ross – backing vocals (2, 6);
Dan Hartman – backing vocals (6, 7);
Hereward Kaye – backing vocals (7);
Tony Jackson – backing vocals (6);
Colin Jakas – backing vocals (6);
Nick Godfrey – backing vocals (8, 10);
Lenny Henry – backing vocals (14).
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.