Peter Hook (basista Joy Division, później New Order): „W trakcie pracy nad Unknown Pleasures mogliśmy spokojnie skupić się na muzyce. Jak się później okazało, jest to jedyny album, który powstawał w przyjemnej atmosferze. Nigdy nie byliśmy tak skoncentrowani, spokojni i pewni siebie jak wtedy. Cieszyliśmy się młodością, tym, że jesteśmy w zespole i nagrywamy debiutancki longplay pod skrzydłami nowej, niezależnej wytwórni z udziałem wspaniałego producenta, który ma szaloną fryzurę, wygląda jak stary czarodziej i mówi do nas zagadkami.”
Peter Hook ostatecznie wcale nie był zadowolony z finalnego efektu. Płyta mu się zwyczajnie nie podobała. Dzisiaj przyznaje, że się pomylił.
Chris Shade (krytyk muzyczny): „Album został nagrany w Strawberry Studios w Stockport. Dźwiękowy wizjoner Hennet wziął gitarę Bernarda Dickena (znanego również pod nazwiskiem Summer), wyjątkowe basowe melodie Petera Hooka i nowatorską kombinację akustycznej i elektronicznej perkusji Stephena Morrisa i stworzył powściągliwą, niepokojącą atmosferę poprzez pionierskie wykorzystanie cyfrowych efektów, stłumionych krzyków i dźwięków tłuczonego szkła.”
Był rok 1979, zabawy z komputerami dopiero się zaczynały.
Wiesław Weiss: „O charakterze całości zadecydowały pisane przez Curtisa teksty (...). Prosta, niekiedy wręcz ascetyczna muzyka o wychłodzonym brzmieniu i jednostajnym rytmie jedynie uwypuklała ich przygnębiającą, depresyjną atmosferę. Hannett wyeksponował w większości nagrań śpiew Curtisa, czasem natchniony, kiedy indziej odarty z emocji, oraz niepokojąco mroczny puls basu Hooka i miarowe bębnienie Morrisa, a naładowany punkową agresją akompaniament gitary Dickena oraz intrygujące dźwięki syntezatorów, własne i Dickena, potraktował jako rodzaj ornamentu lub tła.”
Ileż ja się naczytałem o tej płycie, zanim usłyszałem nagraną na niej muzykę... Do dzisiaj, oprócz jednej piosenki Love Will Tear Us Apart, trudno cokolwiek usłyszeć w radiu. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku było to zdecydowanie prawie niemożliwe. No więc czytałem, czytałem, czytałem... W jakimś tendencyjnym programie polskiej telewizji o zachodniej muzyce (a może była to Polska Kronika Filmowa) pojawił się fragment koncertu Joy Division. Fragment smutny, fragment kiedy wokalistę Iana Curtisa dopada atak epilepsji. Polski komentarz z offu mówił coś o narkomanach, orgazmach i ogólnie obrzydliwym wpływie rockowej muzyki na młodzież.
Smutne.
A potem nagle, po dziesięciu latach od światowej premiery, w witrynie polskiego państwowego sklepu muzycznego zobaczyłem tę charakterystyczną, jakże dobrze mi znaną z gazetowych reprodukcji, okładkę. Nie umiem opisać, szoku, radości, jakiejś mikstury podniecenia, fascynacji, egzaltacji i diabli wiedzą czego jeszcze. Słowo honoru, pierwszy pocałunek z dziewczyną nie wywołał takich emocji.
Płytę nabyłem natychmiast i poleciałem do domu na skróty brzez szkolne boisko i dziurę w płocie pod wierzbą płaczącą. No i włączyłem.
Rozczarowanie było straszne. Konfrontacja marzeń z rzeczywistością rzadko bywa bezpieczna dla marzeń. Płyta na długi czas wylądowała w szarym kącie zapomnienia.
Dzisiaj już nie wiem, czego się wtedy spodziewałem, ale miało to być objawienie, miały być emocje, miało mnie po prostu rozwalić na atomy i pozbierać do kupy. Nie zadziałało.
Nie zadziałało, bo nie mogło. Musiałem dojrzeć do tego, żeby zrozumieć, że to muzyka do cna wyprana z emocji (nie mówię o tekstach, tych wtedy nie rozumiałem). Musiałem zrozumieć, że największą i jedyną emocją tej muzyki jest programowy emocji brak. To dlatego najbardziej emocjonujące powieści sensacyjne powstają o ludziach pozbawionych emocji. To bajka o Królowej Śniegu, w której głównym bohaterem jest publiczność obserwująca skutego lodem Kaja.
Wiesław Weiss: „Melodyka partii wokalnych Curtisa, bliska melodeklamacji (np.: Candidate, She's Lost Control) ujawniała pewien wpływ Jima Morrisona z The Doors, ale muzyka Joy Division nosiła już cechy zdecydowanie indywidualnego stylu, który legł u podstaw nowego nurtu w rocku, nazwanego cold wave, a także okazał się podglebiem, na którym wyrosła twórczość takich zespołów jak The Cure, Siouxsie And The Banshees (...).”
Jim Morrison... Ian Curtis... Bogowie sceny umierają młodo. Na szczęście nie wszyscy. To tragiczne, jak wielu nie umie poradzić sobie z własnym człowieczeństwem.
Chris Shade (krytyk muzyczny): „Autor tekstów Ian Curtis dokumentuje swoje doświadczenia epileptyka w zmutowanym disco piosenki She's Lost Control, podczas gdy świecące jak lampa sodowa Shadowplay tworzy obrazki miejskiego zepsucia i paranoi Manchesteru późnych lat 70. Skąpa muzyka idealnie dopełnia jego zimny baryton, przede wszystkim w majestatycznym hymnie śmierci New Dawn Fades i zapadającym w pamięć I Remember Nothing, energiczne Interzone i Disorder przypominają natomiast słuchaczom o świetnej opinii, jaką cieszyły się występy zespołu na żywo.”
Do dzisiaj Disorder to mój ukochany numer z tej płyty. Nie pytajcie, dlaczego.
Peter Hook (basista Joy Division, później New Order): „Martin był zachwycony grą Steve'a, ale od razu dodał, że wolałby nagrać każdy bęben osobno. Dlatego po chwili z lekkim z przerażeniem obserwowaliśmy, jak Steve rozkłada swój zestaw na części, odkłada werbel, odkręca tom-tomy. Martin nie chciał, aby dźwięki z poszczególnych mikrofonów się wymieszały, więc Steve nagrywał każdy bęben po kolei. Oznaczało to, że bardzo rzadko siadał do pełnego zestawu perkusyjnego. Mógł grać tylko na jednym bębnie w danym momencie. Nagrywaliśmy więc She's Lost Control na żywo, później Martin rejestrował partię perkusji, a na końcu Steve rozkładał zestaw na części i jeszcze raz nagrywał swoją część – po jednym bębnie.”
Naprawdę byłem wtedy przekonany, że na tej płycie rąbie automat perkusyjny.
Opis okładki:
Obraz jest wykresem linii grzbietowych emisji radiowych emitowanych przez pulsar, „rotującą gwiazdę neutronową”. Pulsar, pierwotnie nazwany CP 1919, został odkryty w listopadzie 1967 roku przez studentkę Jocelyn Bell Burnell i jej promotora Antony'ego Hewisha na Uniwersytecie Cambridge. Gdy gwiazda się obraca, emituje promieniowanie elektromagnetyczne w postaci wiązki, podobnej do latarni morskiej, którą można zarejestrować za pomocą radioteleskopów. Każda linia na obrazie to pojedynczy impuls. Nie są one dokładnie takie same za każdym razem, ponieważ duża odległość, jaką pokonuje wiązka, powoduje interferencję.
Dwa w jednym, czyli jak za pomocą zdjęcia i wyrazów usłyszeć muzykę.
Wszystkie piosenki: Ian Curtis, Peter Hook, Stephen Morris, Bernard Sumner.
Oryginalne wydanie winylowe:
Side one (Outside)
1. Disorder 3:36
2. Day of the Lords 4:48
3. Candidate 3:05
4. Insight 4:30
5. New Dawn Fades 4:48
Side two (Inside)
1. She's Lost Control 3:56
2. Shadowplay 3:54
3. Wilderness 2:38
4. Interzone 2:16
5. I Remember Nothing 5:53
2007 CD Remaster
1. Disorder 3:36
2. Day of the Lords 4:48
3. Candidate 3:05
4. Insight 4:30
5. New Dawn Fades 4:48
6. She's Lost Control 3:56
7. Shadowplay 3:54
8. Wilderness 2:38
9. Interzone 2:16
10. I Remember Nothing 5:53
2007 Bonus CD - Live at the Factory, Manchester, 13 July 1979
1. Dead Souls 4:25
2. The Only Mistake 4:12
3. Insight 3:52
4. Candidate 2:08
5. Wilderness 2:32
6. She's Lost Control 3:47
7. Shadowplay 3:35
8. Disorder 3:29
9. Interzone 2:05
10. Atrocity Exhibition 6:14
11. Novelty 4:28
12. Transmission 3:50
Skład:
Ian Curtis – vocals;
Bernard Sumner – guitar, keyboards;
Peter Hook – bass guitar, lead vocals on 'Interzone';
Stephen Morris – drums, percussion;
oraz
Martin Hannett – producer, sound effects, synthesisers.
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.