Phil Collins  płyty

Phil Collins - Face Value

1981

Nie lubię medialnego ekshibicjonizmu, ale kiedy lekarze w przypływie optymizmu dawali mojej żonie 20 procent szans na wyzdrowienie, napisałem o tym książkę. Kiedy żona Phila Collinsa zabrała dzieci i wyprowadziła jak najdalej, on napisał o tym płytę. Jemu wyszło to zdecydowanie lepiej.

 

W 1981 roku w domu rodzinnym stał czarno-biały telewizor Unitra T-50. To znaczy naprawdę to on był brązowy, ale pokazywał obraz jedynie w barwach czarnej, białej i pełnej gamie szarości. Stanął w miejscu mocno już przechodzonego odbiornika Koral, produkowanego w Polsce w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku. W porównaniu ze swoim poprzednikiem miał dwie zalety: większe gabaryty (w tym ekran) i zdecydowanie lepszy odbiór. Krótko mówiąc dawało się odróżnić kobietę od mężczyzny i psa od konia. No i, przepraszam, posiadał na wyposażeniu pięciopalczaste wyjście dające możliwość podłączenia szpulowego magnetofonu w celu nagrania fonii.
Dla mnie wynalazek bezcenny. O nagrywaniu obrazu w ten sposób nawet mi się nie śniło.


Polowanie na teledyski na dwóch dostępnych kanałach telewizyjnych przypominało polowanie na papier toaletowy, bo nigdy nie było wiadomo ani gdzie, ani kiedy je rzucą. Były z rzadka jakieś programy poświęcone muzyce, muzyczne filmy, także dokumentalne, ale teledyski mogły się pojawić znienacka jako wypełniacz, gdy coś tam się spóźniało, albo nie chciało wystartować. Nazywało się to dziurą w programie.


No i któregoś dnia w takiej dziurze pojawiła się zniekształcona twarz z lekka przypominająca oblicze Piotra Fronczewskiego (oczy, rysunek ust, fryzura), zabrzmiał rytm elektronicznej perkusji i popłynęły dźwięki In the Air Tonight. Jakimś cudem zdążyłem zerwać się z fotela i włączyć nagrywanie. A potem wraz z siostrą patrzyliśmy i słuchaliśmy kompletnie zahipnotyzowani. Tak w romansach wybucha miłość od pierwszego wejrzenia i trwa przez kilka kolejnych stron.


To wspomnienie wraca zawsze, gdy włącza się ów charakterystyczny rytm a wyobraźnia przywołuje salon rodzinnego domu, z wielkim balkonowym oknem i widokiem na pobliskie bloki, w których mieszkali pracownicy fabryki broni.


Nie zliczę, ile razy później odtwarzaliśmy In the Air Tonight, ile razy żarłoczny magnetofon ZK-146 (stereo) wciągnął taśmę, ile razy trzeba ją było kleić paseczkami przezroczystej taśmy samoprzylepnej. Na szczęście utwór zawojował niemal cały świat i niebawem udało się go nagrać z radia w nieco lepszej jakości.


Ta piosenka, singiel i teledysk spowodowały, że pierwszy solowy album Phila Collinsa przebił sprzedażą i popularnością wszystkie dotychczasowe albumy jego macierzystej formacji, Genesis. Żeby być uczciwym przed samym sobą, przyznaję, że nie jestem zagorzałym wielbicielem solowej twórczości Collinsa. Nie ukrywam, iż często irytuje mnie jego tembr głosu oraz wokalna maniera, którą o wiele rzadziej słychać na płytach Genesis. Jednak muszę obiektywnie przyznać, że ten krążek nosi znamiona geniuszu. 


Utwór otwierający zna każdy, a kto nie znał do tej pory, mógł go już przesłuchać. Ta piosenka bardzo łagodnie przechodzi w podobnie klimatyczną, a jeszcze łagodniejszą This Must Be Love. Jak dla mnie, kolejnej Behind the Lines mogłoby nie być, ale dwie następne, stanowiące de facto całość, The Roof Is Leaking (fenomenalna gitara Erica Claptona) oraz Droned, to już absolutne mistrzostwo świata w budowaniu intymności dźwiękami, zwieńczone genialną kompozycją Hand in Hand


A przecież to jeszcze nie koniec.
Bo koniec zaczyna się od cudownego saksofonu w If Leaving Me Is Easy, przechodzącego w niesamowicie zaaranżowany Beatlesowski cover Tomorrow Never Knows. I kiedy wydaje się, że to już naprawdę koniec, gdzieś z daleka dobiega delikatny zaśpiew. To ukryte kilkadziesiąt sekund z Over the Rainbow. Właśnie pewien szaleniec zastrzelił Johna Lennona...


Phli Collins bardzo długo pracował nad tą płytą. Zmieniał aranżacje, zmieniał producentów, aż osiągnął unikalny efekt końcowy. I zachwycił świat. 
Mój wtedy sprowadzał się do czarno-białego telewizora i pogniecionej taśmy magnetofonowej. Wszystko inne mogło chwilo nie istnieć. W świecie Phila Collinsa żona wróciła na krótko, tylko po to, by chwilę później się z nim formalnie rozwieść...


Prawie wszystkie kompozycje: Phil Collins


1. In the Air Tonight 5:34
2. This Must Be Love 3:55
3. Behind the Lines 3:53

   (Tony Banks, Phil Collins, Mike Rutherford)

4. The Roof Is Leaking 3:16
5. Droned 2:49
6. Hand in Hand 5:20
7. I Missed Again 3:41
8. You Know What I Mean 2:33
9. Thunder and Lightning 4:12
10. I'm Not Moving 2:33
11. If Leaving Me Is Easy 4:54
12. Tomorrow Never Knows 4:15

   (John Lennon, Paul McCartney)

13. Over the Rainbow 0:32

   (E.Y. Harburg, Harold Arlen)

 

Dysk bonusowy do Deluxe Edition z 2016 roku:
1. Misunderstanding (live 2004) 4:42
2. If Leaving Me Is Easy (live 1985) 7:23
3. In the Air Tonight (live 1997) 7:51
4. Behind the Lines (live 1985)    3:39

   (Tony Banks, Phil Collins, Mike Rutherford)

5. The Roof Is Leaking (demo 1980) 3:12
6. Hand in Hand (live 1997) 9:47
7. I Missed Again (live 2004) 4:22
8. ...And So to F... (live 1982) 6:22
9. This Must Be Love (demo 1980) 3:44
10. Please Don't Ask (demo 1980) 4:01
11. Misunderstanding (demo 1980) 2:53
12. Against All Odds (demo 1980) 2:58


Skład:
Phil Collins – vocals, drums, Roland VP-330 vocoder (1, 6, 10), CR-78 drum machine (1, 6, 12), Prophet-5 synthesizer (1, 2, 5–7, 10–12), Fender Rhodes (1, 2, 9, 11), percussion (2, 10), acoustic piano (4–8, 10), handclaps (5, 9), congas (5), marimba (6), acoustic guitar (13);
Daryl Stuermer – guitars (1–3, 6, 7, 9, 11, 12), banjo (4), 12-string guitar (5);
Eric Clapton – guitar (4, 11);
Joe Partridge – slide guitar (4);
John Giblin – bass (1, 9, 10, 12);
Alphonso Johnson – bass (2, 3, 6, 7, 11);
L. Shankar – violin (1, 5, 7, 12), tamboura (5), "voice drums" (5);
J. Peter Robinson – Prophet-5 (3);
Stephen Bishop – background vocals (2);
Arif Mardin – string arrangements (8, 11);
EWF Horns – horns;
Don Myrick – tenor saxophone (3, 6, 7, 9, 12), alto sax solo (11);
Louis Satterfield – trombone (3, 6, 7, 9, 12);
Rahmlee Michael Davis and Michael Harris – trumpets (3, 6, 7, 9, 12), flugelhorns (11);
Ronnie Scott – tenor saxophone solo (7);
i... inni.


13 marca 2026

Phil Collins - Face Value

Domyślna treść artykułu.


W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.