Każda z recenzji tej płyty, jaką znalazłem w sieci, zaczyna się od przypomnienia, że w 2013 roku Sam Coulson dołączył do zespołu Asia w miejsce Steve'a Howe'a wracającego do Yes. Potem zwyczajowo pojawia się informacja, że w sieciach internetu odkrył jego nagrania Paul Gilbert, gitarzysta znany chociażby z zespołu Mr. Big. Kiedy Paul Gilbert odmówił dołączenia do formacji Asia, polecił tego chłopaka. A chłopak nie odmówił. Chociaż kompletnie tam nie pasował.
Tylko, czy w innym przypadku ktokolwiek zwróciłby uwagę na jego debiutancką płytę?
I to pytanie nie jest zarzutem. W świecie zdominowanym przez internet jakoś trzeba zwrócić na siebie uwagę. O ile chce się zaistnieć. Jeżeli chce się być gwiazdą.
Jak rzadko, mówiąc o tym, patrzymy w nocne niebo, gdzie błyszczą nieskończone miliony gwiazd. Ludzie podejmują skazany na niepowodzenie wysiłek nazwanie każdej z nich.
Przepraszam, to drobna dygresja, bo ta płyta skłania do dygresji.
Na przykład taki numer 5. czyli Vals Venezolano No. 2 skomponowany przez Antonio Lauro. Nam, Polakom, powinien być szczególnie bliski, bo odrobinę tylko przearanżowany przez polskiego jazzmana Andrzeja Mundkowskiego, stał się wielkim przebojem w wykonaniu jego ówczesnej żony.
W 1995 roku Łucja Prus wspominała:
„Bardzo były dla mnie ważne teksty Jonasza Kofty, np. taka piosenka Walc Szczęście. Miałam to zaśpiewać w Opolu, a muzykę napisał Antonio Lauro. Kompozytor południowoamerykański. I właściwie sprawia to wrażenie mazurka, wydawało się, że nie sposób napisać do tego tekst, ale podjął się tego Jonasz i przesłał mi telegraficznie do Opola. Byłam wtedy młoda i szalona, i zdecydowałam się w ciągu kilku dni nauczyć tak trudny tekst i wykonać go publicznie. Teraz na pewno bym się tego nie podjęła. Ale to było niesamowite, ponieważ jest to tak precyzyjnie, sylaba, nuta, to wszystko... Właściwie na oddech nie ma czasu, a co dopiero na zastanowienie. (Teraz bym się nie zdecydowała, bo) Mam już większą świadomość, że to wszystko musi być przygotowane. Młody człowiek chyba nie zdaje sobie (z tego) sprawy.”
Tak powstała jedna z najpiękniejszych polskich piosenek o szczęściu. I nie tylko.
Sam Coulson wykonuje ją, podobnie jak wszystkie inne kompozycje na tym bardzo krótkim albumie, absolutnie perfekcyjnie. To z jednej strony zaskakująca płyta, wziąwszy pod uwagę, że występował wtedy jeszcze z zespołem Asia. Ale z drugiej strony, z premedytacją sięgnął po muzykę klasyczną. Z premedytacją nagrał je sam. Tylko gitary. Z niesamowitym szacunkiem i cudowną wirtuozerią, ale bez gwiazdorstwa. Powstał bardzo ładny album, po który pewnie nikt by nie sięgnął, gdyby nie... Asia.
Próba wyrobienia sobie przepustki do publiczności. A potem bilet wizytowy: tak też potrafię.
Takich płyt powstały już dziesiątki. Zagrane lepiej lub gorzej są niczym gotowa ścieżka dźwiękowa każdego ślubu. Ale... to bardzo dobrze, że powstała. To bardzo dobrze, że wkrótce powstaną kolejne, nagrane przez kogoś innego, na jakimś innym instrumencie. Bo taka płyta to bilet wstępu do przeszłości dla kolejnych młodych pokoleń. To dzięki takim biletom odkrywają, że między muzyką ich rodziców a rykami dinozaurów jeszcze coś było.
I było pięknie. To ja mówię: Wasz Dinozaur.
1. Ave Maria 2.42
(Charles Gounod, Johann Sebastian Bach)
2. BWV 1007 Prelude 2.33
(Johann Sebastian Bach)
3. Op. 35 No. 22 1.54
(Fernando Sor)
4. Recuerdos De La Alhambra 3.08
(Francisco Tárrega)
5. Vals Venezolano No. 2 1.48
(Antonio Lauro)
6. Op. 6 No. 11 4.39
(Fernando Sor)
7. Moonlight Sonata Blues 3.03
(Ludwig van Beethoven)
8. BWV ANH 114 1.06
(Johann Sebastian Bach)
9. Op. 35 No. 17 1.21
(Fernando Sor)
10. Romance 1.47
(Anonymous)
Wykonawca:
Sam Coulson – guitar.
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.