Moje największe muzyczne rozczarowanie, z którego nie mogę się uwolnić od wielu lat.
Zespół powstał w 1980 roku, o ile w ogóle można tu mówić o zespole. To po prostu Andrew Eldritch w różnych konfiguracjach. Owszem, historia zna takie przypadki, ale ten przypadek jest szczególny pod wieloma względami. Chociażby takim, że zespół istnieje już 46 lat (bo mamy 2026 rok), a w dorobku ma raptem 3 (słownie: trzy) płyty, nie licząc singli i przeróżnych składanek. Eldritch konsekwentnie odmawia nagrywania nowego materiału i jeszcze bardziej konsekwentnie pozbywa się swoich współpracowników.
A może raczej, to oni pozbywają się jego przywództwa.
Trzy płyty. Tylko. Każda z ogromnym sukcesem komercyjnym, tym bardziej zaskakującym, że mówimy o kapeli i profilu dość niszowym. Każda płyta też w nieco innym stylu, o odmiennym klimacie. Jedyne, co je łączy, to magnetyzujący głos wokalisty, Eldritcha oraz perkusyjny automat o przydomku Dr. Avalanche.
A ja nie znoszę automatów perkusyjnych.
Nie ukrywam, że byłem wściekły na Eldritcha za brak nowego materiału. Nie ukrywam, że byłem wściekły za pozbywanie się inteligentnych i świetnych współpracowników. Nie ukrywam, że nie podobało mi się, jak mówił o Patricii Morrison po tym, gdy już usunął ją z zespołu. Nie podobało mi się, jak postępował z byłymi kumplami. I w ogóle jestem wściekły za to, że podoba mi się jego muzyka, chociaż kompletnie do mnie nie pasuje.
A najgorsze jest to, że go doskonale rozumiem. Znając i rozumiejąc proporcje, a może raczej dysproporcje, kiedyś, wściekając się na Eldritcha, spojrzałem na siebie. I wtedy zrozumiałem. Nie umiem pracować w zespole. Jestem indywidualistą do szpiku kości. Książki pisane w duetach skończyły się rozpadem duetów. Sposób traktowania autorów przez polskie wydawnictwa spowodował, że odechciało mi się pisać.
Tak, jak Eldritchowi nagrywać.
Doskonale go rozumiem.
A najzabawniejsze jest to, że zespoły, które zdefiniowały rock gotycki, jak Bauhause i właśnie Sisters of Mercy, odżegnują się od rocka gotyckiego. Chociaż..., może to i dobrze, bo ja za rockiem gotyckim nie przepadam.
Dzisiaj Andrew Eldritch dobiega siedemdziesiątki. Swoje czarne, długie włosy już jakiś czas temu odesłał na emeryturę. Zostały ciemne okulary, ten sam hipnotyzujący głos. I trochę mrocznych, energetycznych, lirycznych nagrań.
Wciąż nie mogę się pogodzić, że tak mało. Ale go rozumiem. I wiem, że to i tak dużo.
Dyskografia
Albumy studyjne:
Kompilacje:
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.