Sisters of Mercy  płyty

Sisters of Mercy - First and Last and Always

1985

Może i dobrze, że zacząłem poznawać dyskografię Sisters of Mercy od końca, bo nie wiem, czy po tym debiucie skusiłbym się na przesłuchanie kolejnych płyt. A jest to o tyle dziwne, że kiedyś przepadałem, a do dzisiaj mam słabość, do dość mrocznej muzyki. 
Pod wieloma względami mrok jest fascynujący i ma swoje zalety. Przede wszystkim pobudza wyobraźnię. I nie bolą oczy. Czasem to wystarczy.

W mroku rodzą się niestworzone historie, w mroku dzieją się wydarzenia nie do udowodnienia. Mrok jest nie do ogarnięcia. W mroku czai się tajemnica. To mrok tworzy piękno, bo z mroku się ono wyłania. I to dobrze, że pierwszy utwór na tej płycie nazywa się Black Planet. Ta Czarna Planeta obiecuje bardzo wiele. 
Zbyt.


Stara anegdota głosi, że Alfred Hitchcock zdefiniował naturę wzorcowego thrillera mniej więcej tak: na początku musi być trzęsienie ziemi, a potem napięcie powinno rosnąć.
Nieco mniej stara anegdota donosi, że genialny aktor Roman Wilhelmi, opierał swoje aktorstwo na zasadzie: przypierdolić i odpuścić.


Z obu anegdot panowie z zespołu Sisters of Mercy, bo wtedy był to jeszcze zespół, zastosowali jedynie pierwszą część. Bo Black Planet to naprawdę świetny, mroczny, pulsujący ciemnością utwór, w którym nawet popukiwanie automatu perkusyjnego nie wydaje się bardzo irytujące. Potem, zgodnie z zasadą drugiej anegdoty, następuje odpuszczenie. I tak już do końca. No dobra, prawie, bo pojawia się jeszcze jeden całkiem niezły wypadek przy pracy, czyli Marian (Version) na czarnej płycie i kasecie zamykający pierwszą stronę. Mógłby być o minutę krótszy. Ale nie jest.


I nic na to nie poradzę, że po tej pierwszej stronie płyta robi się po prostu nudna. Obietnica piękna wyłaniającego się z Czarnej Planety kończy się na malowaniu paznokci czarnym lakierem. A tajemnicy w tym tyle, co w halloweenowych dekoracjach z marketu. Nie ratuje sytuacji świetny, niski, hipnotyzujący głos wokalisty. Po prostu chwilami zabija go przesadna egzaltacja, jakby Wojciech Młynarski rzucał: to teraz solo na basie, a ja będę przeżywał.

I chociaż, gdy byłem młody, bardzo chciałem się tą płytą zachwycić, to rzadko przekładałem kasetę na drugą stronę.


Wiem, że to jedna z kilku płyt, które zdefiniowały rock gotycki, chociaż lider Andrew Eldritch konsekwentnie odcinał się od tego nurtu. Wiem, że ta płyta ma pewnych kręgach status kultowy, ale najwyraźniej nie są to już moje kręgi. Ba, zdaje się, że nie do końca są to nawet kręgi ówczesnych członków zespołu, który po wydaniu tego krążka poszedł w rozsypkę. a konkretnie to Andrew Eldritch wyrzucił wszystkich pozostałych. Bo nie dogadywali się co do kierunku artystycznego. I jestem skłonny w to uwierzyć, jako że niedługo potem zarówno Eldritch, jak i ci wyrzuceni, nagrali całkiem odmienne, świetne płyty. Płyty w klimacie First and Last and Always, ale w stylistyce znacznie ciekawsze.
O tym sobie jeszcze porozmawiamy.


A wracając do First and Last and Always, to konflikt Andrew Eldritcha z wydawcą na wiele lat zablokował wznowienie debiutanckiego krążka Sisters of Mercy. Doszło do tego dopiero w 2006 roku, przy tym owo wznowienie jest jedynie potwierdzeniem, że nawet lider zespołu nie lubił tej płyty. Wrzucił ją bowiem ponownie na stół montażowy i przemiksował co się dało. W efekcie dawni fani znienawidzili owo wznowienie, za to chętnie je zaakceptowali nowi słuchacze. 
Co do mnie, uważam, że miks z 2006 roku jest zwyczajnie lepszy, ale też – przez dodanie singlowych bonusów – stał się zdecydowanie niestety dłuższy. Czyli, jak mawiał prezes Ochódzki, uważajcie żeby owe plusy nie przysłoniły wam minusów. No i nie przysłoniły.
A szkoda.


   Side one
1. Black Planet 4:26

   (Andrew Eldritch, Wayne Hussey)

2. Walk Away 3:24

   (Andrew Eldritch, Wayne Hussey)

3. No Time to Cry 4:03

   (Andrew Eldritch, Wayne Hussey, Gary Marx, Craig Adams)

4. A Rock and a Hard Place 3:34

   (Andrew Eldritch, Wayne Hussey)

5. Marian (Version) 5:44

   (Andrew Eldritch, Wayne Hussey)

   Side two
1. First and Last and Always 4:02

   (Andrew Eldritch, Gary Marx)

2. Possession 4:39

   (Andrew Eldritch, Wayne Hussey, Craig Adams)

3. Nine While Nine 4:12

   (Andrew Eldritch, Gary Marx)

4. Amphetamine Logic 4:54

   (Andrew Eldritch, Gary Marx)

5. Some Kind of Stranger 7:20

   (Andrew Eldritch, Gary Marx)

 

   2006 Reissue
1. Black Planet 4:26

   (Andrew Eldritch, Wayne Hussey)

2. Walk Away 3:24

   (Andrew Eldritch, Wayne Hussey)

3. No Time to Cry 4:03

   (Andrew Eldritch, Wayne Hussey, Gary Marx, Craig Adams)

4. A Rock and a Hard Place 3:34

   (Andrew Eldritch, Wayne Hussey)

5. Marian (Version) 5:44

   (Andrew Eldritch, Wayne Hussey)

6. First and Last and Always 4:02

   (Andrew Eldritch, Gary Marx)

7. Possession 4:39

   (Andrew Eldritch, Wayne Hussey, Craig Adams)

8. Nine While Nine 4:12

   (Andrew Eldritch, Gary Marx)

9. Amphetamine Logic 4:54

   (Andrew Eldritch, Gary Marx)

10. Some Kind of Stranger 7:20

   (Andrew Eldritch, Gary Marx)

11. Poison Door 3:40

   (Gary Marx)

12. On the Wire 4:18

   (Andrew Eldritch)

13. Blood Money 3:13

   (Andrew Eldritch, Wayne Hussey)

14. Bury Me Deep 4:45

   (Andrew Eldritch)

15. Long Train 7:28

   (Andrew Eldritch)

16. Some Kind of Stranger (previously unreleased early version) 8:43

   (Andrew Eldritch, Gary Marx)


Wykonawcy:
Andrew Eldritch – vocals;
Craig Adams – bass guitar;
Wayne Hussey – guitar, keyboards, backing vocals;
Gary Marx – guitar;
Doktor Avalanche (Oberheim DMX drum machine) – drums.


23 lipca 2026

Sisters of Mercy - First and Last and Always

Domyślna treść artykułu.


W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.