Moja diagnoza tej płyty będzie radiowo-cukrowa.
Dawno temu pracowałem w Polskim Radiu. To były czasy szpulowych magnetofonów, analogowych stołów montażowych, na których taśmę magnetofonową cięło się nożem, żeby zmontować jakikolwiek materiał. Wtedy standard radiowy nakazywał wyczyszczenie nagrania ze wszystkich możliwych tak zwanych brudów, czyli dźwięków zaburzających czysty przekaz. O żadnych „yyyy”, „hmmmmm” ani „no, tego” nie mogło być mowy. Wszystko pod nóż. Czasem, po usunięciu nieczystości, osiągało się fatalny efekt. Po prostu brzmiało to tak, jakby sztuczna inteligencja czytała z kartki po chińsku bez znaków przystankowych. Koszmar dla słuchacza. Dlatego na obudowie stołu montażowego zawsze dyndały przyklejone skrawki taśm z... oddechem. Wklejało się je w odpowiednich miejscach i nagle głos płynący z głośnika nabierał cech ludzkich. Ożywał. Oddychał.
A gdy byłem mały, uwielbiałem słodycze. Właściwie wszystkie. Im więcej cukru w cukrze tym lepiej. Jednym z takich sezonowych rarytasów była wata cukrowa. Czysta magia na patyku. Coś z niczego i jeszcze słodkie. Cud natury i festynów. To strzępiaste białe nic było pożywką dla wyobraźni, te fantazyjne kształty ubrane w zwiewność zastygłą gdzieś między kolejnymi podmuchami wiatru, jak obłaskawiony wiosenny obłok. Można go było zjeść, ale można też było chwycić mocno w dłonie i uformować w kulę, jak śnieżkę. Powstawała wtedy malutka, zbita, naprawdę twarda materia niczym grudka gradu w słoneczny dzień. Trudno było wbić zęby.
Tak czuję tę płytę, pierwszą solową, stworzoną pod całkowitą kontrolą Steve'a Howe'a. To niekwestionowany geniusz gitary, ale zdaje się, że miał bardzo mocno głowę nabitą pomysłami i na dodatek uparł się, żeby, za jednym zamachem, zrealizować wszystkie. Najlepiej samemu. Dlatego dogrywał partie kolejnych instrumentów zagęszczając fakturę i strukturę. A dopiero potem doprosił gości i uzupełnił wszystkie puste miejsca.
Zabrało miejsca na oddech. Zwiewna chmura skuliła się do grudki lodu. I już nie błyszczała.
Wielokrotnie słuchałem tej płyty. Nie przeszkadza mi nieco niepewny, czasem naiwny, wokal Steve'a, znalazłem wiele cudnych fragmentów, ale naprawdę trudno je wyłowić z tej całej masy pomysłów. Na dodatek produkcja sprawia miejscami wrażenie niedoskonałego, chałupniczego demo. Nikt nie zadbał, żeby między instrumenty wpuścić trochę powietrza. Pomimo formalnego zróżnicowania poszczególnych kompozycji, przy pierwszym, drugim i trzecim przesłuchaniu nie zostaje w pamięci nic, poza ogólnym wrażeniem. Niestety, nie najlepszym.
Trzeba dużo dobrej woli, żeby ten kawałek lodu wsadzić pod okular mikroskopu i powolutku wyłuskiwać blaski i cienie. Im lepszy mikroskop, tym więcej blasku, ale kogo dzisiaj stać na taki luksus, jakim jest czas i skupienie?
Steve Howe zrobił dla zespołu YES wiele dobrego. I chwała mu za to. Ale, jeżeli dobrze ustawić mikroskop, to na tej płycie jest taka malutka, nieśmiała zapowiedź czegoś jeszcze innego. Posłuchajcie utworu Australia. Sam Steve Howe nie wiedział, że właśnie uchylił drzwi dla zespołu Asia, który powstanie dopiero w 1981 roku...
Pierwsza kompozycja pomocą, cała reszta: Steve Howe
1. Doors Of Sleep 4:05
(Steve Howe, Alice Meynell)
2. Australia 4:08
3. The Nature Of The Sea 3:58
4. Lost Symphony 4:40
5. Beginnings 7:30
6. Will 'O' The Wisp 6:00
7. Ram 1:56
8. Pleasure Stole The Night 2:55
9. Break Away From It All 3:20
Wykonawcy:
Steve Howe – electric and acoustic guitars, bass, lap steel, mandolin, banjo, Moog, organ, washboard, vocals;
Graeme Taylor – guitar (3);
Malcolm Bennett – bass (3), flute (8);
Colin Gibson – bass (4);
Chris Laurence – bass (5), double strings guitar (8);
Patrick Moraz – piano (4), grand piano (4–6), harpsichord on (5), Mellotron on (6);
Bud Beadle – alto & baritone saxophones (4);
Mick Eve – tenor saxophone (4);
Patrick Halling, William Reid – violin (5);
John Meek – viola (5);
Peter Halling – cello (5);
James Gregory – piccolo flute (5);
Sidney Sutcliffe – oboe (5);
Gwyn Brooke – bassoon (5);
Alan White – drums (1, 2, 4–6);
Dave Oberlé – drums (3);
Bill Bruford – drums (8, 9), percussion (9).
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.