Rocznik 1948
Szkoła Podstawowa imienia Adama Mickiewicza nr 28 przy ulicy Jaracza w Radomiu nie wyróżniała się niczym szczególnym poza tym, że widać ją było z okna mojego rodzinnego mieszkania. Na skróty szło się do niej jakieś 5 minut. Oficjalną drogą, czyli obchodząc dziury w siatkach i ścieżki między krzakami – jakieś dwa razy dłużej.
I tak przez osiem lat.
Przerąbane miała tylko moja starsza siostra, w której cieniu i jej świetnych ocen przemykałem się z roku na rok. Nie pamiętam już, w którym roku to było, ale nasza wspólna podstawówka wyszła z inicjatywą nauki języka angielskiego dla uczniów klas od szóstej wzwyż. Po godzinach, dla chętnych. Zdaje się, że były to zajęcia dodatkowo płatne, ale głowy nie dam. Mnie do szóstej klasy brakowało jednego roku, ale rodzice, ku mojemu utrapieniu bo uczyć się nie lubiłem, kazali się zgłosić.
Przez pół roku nikt się nie zorientował, że uczęszczam na zajęcia nielegalnie. Po semestrze mnie wylali. Ale już do dziesięciu policzyć umiałem. A z potwornie siermiężnego, chociaż udającego przystępność dla ucznia, dowiedziałem się, że w Anglii jest taki popularny piosenkarz – Cat Stevens.
Strasznie mnie to bawiło.
Wiadomo, że w Anglii rządzą Beatlesi i żaden Stevens im nie podskoczy. Poza tym, sądząc z podręcznikowej podobizny, on był strasznie stary, a Beatlesi byli młodzi. Lata minęły, zanim dowiedziałem się, że wiekowo, to akurat wyglądało nieco odwrotnie.
Nie polubiłem go, a jeszcze bardziej autora podręcznika.
Dopiero wiele, wiele lat później kupiłem, tylko i wyłącznie z ciekawości, żeby dowiedzieć się czego nie lubię, płytę Mona Bone Jakon. Usłyszałem otwierającą Lady D'Arbanville i przepadłem bez wieści. Kupiłem wszystko, co było w zasięgu ręki nadrabiając stracony czas. Nagle Cat Stevens stał się ważny.
Nie miałem mu za złe, że stał się wyznawcą islamu i przybrał imię Yusuf Islam. Było mi żal, że przestał nagrywać. A kiedy znowu, po wieloletniej przerwie, wrócił do studia, zaproponował materiał na wskroś religijny.
I znowu go nie polubiłem.
Po zamachach 11 września na WTC otwarcie je potępił. Szanowałem go.
W XXI wieku wrócił do studia. Gdy to piszę, jest sierpień 2026 roku. I znów niedawno nagrał kilka piosenek takich, jak przed wielu laty. Nie są i nie będą popularne, bo świat się zmienił. Ale jemu nie zmienił się głos.
Cat Stevens, po pierwszym zauroczeniu rockiem i próbach sformowania zespołu, zrozumiał, że woli komponować i występować solo. Ruszył wzdłuż drogi wytyczanej przez Donovana, Simona i Garfunkela, trochę Boba Dylana. Nieco pod prąd, ciut w poprzek, czasem zygzakiem czyli po swojemu.
I za to chyba go lubię.
Dyskografia (na pewno niezbyt pełna)
Jako Cat Stevens
Albumy studyjne:
Live:
Jako Yusuf Islam
Albumy studyjne:
Live:
Jako Yusuf
Albumy studyjne:
Live:
Jako Yusuf / Cat Stevens
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.