Rocznik 1947. Mówią o nim deranged flamingo, co można tłumaczyć jako obłąkany flaming. Wszystko przez Erica Claptona. Bo Ian Anderson chciał być gitarzystą. A potem usłyszał grę Claptona i grzecznie odłożył gitarę do kąta. Przynajmniej na jakiś czas. Uznał, że porządnego bluesa da się wygrać na harmonijce ustnej. A kiedy na niej grał, drugą ręką chwytał statyw mikrofonu i unosił zgiętą w kolanie nogę. Tak narodziła się słynna postawa, będąca znakiem firmowym dystrybuowanym na milionach okładek płyt zespołu Jethro Tull i solowych. Z tym, że wcześniej już zdążył zaprzyjaźnić się z fletem poprzecznym. I porzucił bluesa na rzecz folku mocno zaprawionego progresją.
Oto Ian Anderson jakiego znacie.
Wiele, wiele lat po nagraniu klasycznych płyt Jethro Tull jego dorastająca córka, która pobierała lekcje gry na flecie, zwróciła mu uwagę, że niepoprawnie układa palce. Był samoukiem. No to poszedł do szkoły.
Dzisiaj, a mamy rok 2024, jest multiinstrumentalistą. Darował sobie ściganie z Erikiem Claptonem i gitarę zazwyczaj traktuje jako instrument rytmiczny.
Jest też uznawany za perfekcjonistę i dość trudnego partnera we współpracy. Kiedy Tony Iommi, na samym początku istnienia grupy Black Sabbath zwątpił w przyszłość rodzimego zespołu, dostał propozycję dołączenia do Jethro Tull. Zagrał z nimi kilka koncertów i odszedł. Nie dogadał się z szefem. A w Black Sabbath szefem był on.
Kiedyś Anderson, po wielu latach, zgodził się na opublikowanie wielu wcześniej ukrytych nagrań Jethro Tull. Twierdził, że są niezadowalające, zwyczajnie kiepskie... Boże chroń królową. Cała masa nawet uznanych zespołów nie osiągnie nigdy kunsztu tych niezadowalających nagrań! To już perfekcjonizm graniczący z obłędem.
Po raz pierwszy o karierze solowej pomyślał Anderson, gdy w 1980 roku zmarł na serce basista Jethro Tull. Stworzył cały album, ale ponieważ i tak grali na nim kumple z zespołu, zgodził się wydać go pod wspólną nazwą. W pełni solowy album wydał kilka lat później.
Jednak solowa kariera rozpoczęłą się dopiero w 1995 roku, gdy wydał cudowną Divinities: Twelve Dances with God. A potem bywało różnie: raz płyta solowa, raz Jethro Tull. Jak opublikował kontynuację zespołowej płyty Thick As a Brick, to podpisał swoim nazwiskiem. Jak zapowiedział solową The Zealot Gene, to wydał pod nazwą zespołu z całkiem nowym składem osobowym.
Obłąkany flaming...
Dyskografia solowa
Płyty studyjne:
Live:
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.