Rocznik 1944.
Z tym facetem mam problem. Bo...
Jona Andersona trzeba szanować. Wypada lubić. A mnie on... nudzi. Nudził mnie już na tych bardziej pokombinowanych i patetycznych płytach YES. Nużyły mnie też monotonią jego wczesne solowe dokonania. Ale...
Zawsze mnie intrygował.
Bo przecież wiele pięknych kompozycji istnieje tylko dzięki niemu. Wspólne nagrania z Vangelisem i Kitaro, genialny wokal w King Crimson, wspaniała płyta kwartetu Anderson, Bruford, Wakeman, Howe, wreszcie solowe Deseo i Toltec. A przecież to jedynie niewielki wycinek jego dokonań.
I wciąż mam z nim ten sam problem. Zawsze czekam na kolejne nagrania i bardzo mi żal, kiedy przychodzi rozczarowanie.
Dyskografia (solo i prawie)
Albumy studyjne solo:
Live solo:
Jon and Vangelis
Anderson Bruford Wakeman Howe
(double live album, recorded in 1989)
Anderson/Wakeman
(live album)
Anderson-Ponty Band
(live album)
Jon Anderson & Roine Stolt
Yes Featuring Jon Anderson, Trevor Rabin, Rick Wakeman
(live album)
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.