W 2017 roku ukazała się płyta zatytułowana Volt egyszer egy vadkelet. W tłumaczeniu Once Upon A Time In The West, co w Polsce jest już traktowane niczym idiom znaczący: Pewnego razu na Dzikim Zachodzie. I od razu powiem, że, mimo nawiązania do kultowego westernu, z muzyką country ta płyta nie ma nic wspólnego. To album węgierskiego zespołu Omega, który przeszedł do historii światowej muzyki za sprawą ponadczasowego, ponadklasowego, ponadjęzykowego i ponadogniskowego przeboju Gyöngyhajú lány, znanego u nas jako Dziewczyna o perłowych włosach. Na płycie z 2017 roku panowie z zespołu Omega, oprócz własnych, postanowili uwiecznić kilka kompozycji, które ich ukształtowały. Pod numerem ósmym znajduje się Dziwny jest ten świat, z szacunku dla oryginału zaśpiewany po polsku. Organowy wstęp zagrał Józef Skrzek.
Gdy to usłyszałem, łza mi się zakręciła jakoś tak niemożebnie. Zagrali to dokładnie w 50 rocznicę. Zagrali z poszanowaniem oryginału, zagrali dodając węgierską duszę. Cholera, jak to brzmi. Wciąż. Minęło ponad pół wieku, a ten utwór wciąż jest nie tylko aktualny tekstowo, ale przede wszystkim muzycznie nie kłania się nikomu.
Wszędzie można przeczytać, że ostateczną wersję Niemen nosił w duszy i ukrywał przed wszystkimi. Gdy w 1967 roku miał ją wykonać na festiwalu w Opolu, to na próbach nucił coś pod nosem markując śpiew. Całość eksplodowała dopiero podczas oficjalnego koncertu.
Podobnie było niewiele wcześniej w studio, gdy powstawał debiutancki album firmowany pseudonimem Czesław Niemen. Praktycznie wszystkie kompozycje zostały nagrane na żywo z marszu przez towarzyszący zespół Akwarele, czyli wcześniej chłopaków tworzących grupę Chochoły. Dopiero później Niemen wszedł do studia by dograć wokale. I gdy zaśpiewał Dziwny jest ten świat, w reżyserce zapadła cisza. Nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się takiego efektu. Tak rodziła się historia polskiej muzyki rockowej.
Przyjęło się uznawać tytułową kompozycję za pierwszy polski protest song. To nie do końca prawda, bo rok wcześniej ukazała się płyta zespołu Blackout (wcześniaka Breakoutu), która była jednym wielkim protest-songiem. Ale skala rażenia okazała się niewspółmierna.
Wciąż też wszyscy podkreślają, że Dziwny jest ten świat to pierwsza polska złota płyta. To fakt. Tym bardziej szkoda, że do dzisiaj w powszechnej świadomości, oprócz genialnej piosenki tytułowej, przetrwało właściwie jedynie Wspomnienie skomponowane do wiersza Juliana Tuwima. Jeżeli ktoś nie kojarzy, to wystarczy zacytować pierwszy wers: Mimozami jesień się zaczyna... Dobrze, że chociaż tyle, szkoda, że tak mało. Bo aranżacyjnie i kompozytorsko niemal każda piosenka to perła, szczególnie, gdy uświadomimy sobie, że był to polski rok 1967. A wtedy w Polsce nie grał tak nikt.
Owszem, jest to płyta stworzona z kompromisów. Jeszcze mocno osadzona w rodzimym big-bicie, jeszcze zanurzona w dźwiękach, do których przyzwyczaiły nas kolorowe zespoły jak Czerwono-Czarni, Niebiesko-Czarni i Czerwone Gitary (przecież nawet Akwarele, czyli nazwa zespołu towarzyszącego Niemenowi nawiązuje do tego trendu), ale Niemen był już nie tylko po występach na zachodzie Europy, ale też widział koncerty zachodnich zespołów. I to na tej płycie słychać. Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że nagranie tej płyty trwało 14 dni z przerwą na jeden, kiedy to w Sali Kongresowej występował zespół Rolling Stones. No, tego to oni przegapić nie mogli. Wystarczy zresztą spojrzeć na oryginalne zdjęcie zespołu z tyłu koperty. Wyglądają dokładnie jak Rolling Stonesi z tamtego okresu.
Ta płyta gotuje się od porywających rozwiązań muzycznych. Niemen czaruje organami niczym Procol Harum, linie gitary basowej tworzą niespotykany jeszcze wtedy klimat, pianino ogrywa swoje, dęciaki swoje. Coś wspaniałego.
Cóż więc się stało, że to płyta dwóch piosenek? Moim prywatnym zdaniem to przede wszystkim wina... tekstów. Wiem, wiem... pisali je najlepsi wtedy tekściarze, także sam Niemen, ale, w zestawieniu z muzyką, brzmią archaicznie. Tak zresztą brzmiały już wtedy, ale na koncertach liczyła się energia, wzmacniacze i muzyka. Na płycie te proporcje są nieco odwrócone. Słychać, że wokalista czasem wręcz nie wyrabia się z wyśpiewaniem zbyt wielu sylab. Cóż, język polski jest trudny do wciśnięcia w muzykę. Niedoścignionym mistrzem był Jeremi Przybora, ale on akurat nie pisał dla Czesława Niemena.
Po ponad połowie wieku ta płyta, jako całość, broni się połowicznie. Ale po niej polska muzyka już nigdy nie była taka sama. Posłuchajcie Nigdy się nie dowiesz, a zrozumiecie skąd wzięła się Anawa z Markiem Grechutą (i bez). Posłuchajcie Gdzie to jest?, a dowiecie się, jak narodziły się pierwsze płyty Budki Suflera (zresztą Niemen zagrał na organach debiutanckim albumie Budki, legendarnym Cieniu wielkiej góry).
Rok 1967, był dla muzyki rokiem magicznym. Rokiem przełomowym. Na całym świecie. Dzięki tej płycie, także w kraju nad Wisłą.
ps.
Na odwrocie koperty oryginalnego wydania płyty winylowej znalazł się tekst autorstwa Czesława Niemena:
Przygotowywaliśmy tę płytę z myślą o wszystkich i cieszyłbym się ogromnie, gdyby każdy znalazł tu coś dla siebie. A sam fakt, że już położyliście na niej igłę swojego adapteru, jest dla mnie miłym dowodem Waszej przyjaźni.
Wielką wagę przywiązuję do opracowań utworów. Mimo że lubię brzmienie blachy lub smyczków, co zastosowałem przy niniejszych nagraniach, zwracam uwagę, by aranże były oszczędne i przejrzyste.
Poszukiwania nowych współbrzmień to moja praca z zespołem, który pełni rolę akompaniatora. Główny trzon zespołu: gitara – Tomasz Jaśkiewicz, gitara basowa – Paweł Brodowski, fortepian organy – Marian Zimiński, perkusja – Tomasz Butowtt, plus trzy instrumenty dęte: sax/baryton, tenor, trąbka.
Na płycie znalazły się, obok najnowszych, utwory jeszcze z pierwszego okresu mojej twórczości: „Gdzie to jest?” (maj 1963), „Coś, co kocham najwięcej” (październik 1963), oraz nowe wersje piosenek, które kiedyś wykonywałem, lub były nagrane na płytach: „Pamiętam ten dzień”, „Wspomnienie”, „Nie dla mnie taka dziewczyna”, „Chciałbym cofnąć czas”.
Pragnę jeszcze zwrócić uwagę na utwór tytułowy – „Dziwny jest ten świat”... muzyka powstała na początku sierpnia 1966 r. w Paryżu, podczas występów w programie „Music-Hall de Varsovie” w „Olympii”. Tekst napisałem pod wpływem przeżyć, obserwowania ludzi i świata. Od kilku lat nosiłem się z zamiarem, żeby w sposób bardzo sugestywny wyśpiewać ludziom prawdę, z której niekiedy nie zdają sobie sprawy. Używamy wielkich, ogromnych słów protestu przeciwko wojnie, nie zastanawiając się jednocześnie nad tym, co dzieje się wśród nas na codzień; nie zdajemy sobie sprawy, że nieraz ludzie zabijają się wzajemnie słowami...
Dedykuję ten utwór wszystkim ludziom o wrażliwych sercach.
1. Gdzie to jest 2:55
(muz. Czesław Niemen, sł. Marta Bellan)
2. Nigdy się nie dowiesz 3:30
(muz. i sł. Czesław Niemen)
3. Ten los, zły los 2:40
(muz. Czesław Niemen, sł. Krzysztof Dzikowski)
4. Coś, co kocham najwięcej 3:05
(muz. Czesław Niemen, sł. Jacek Grań)
5. Wspomnienie 3:48
(muz. Marek Sart, sł. Julian Tuwim)
6. Nie wstawaj lewą nogą 2:12
(muz. i sł. Czesław Niemen)
7. Dziwny jest ten świat 3:34
(muz. i sł. Czesław Niemen)
8. Jeszcze swój egzamin zdasz 1:54
(muz. Marian Zimiński, sł. Marek Gaszyński)
9. Chciałbym cofnąć czas 3:51
(muz. i sł. Czesław Niemen)
10. Pamiętam ten dzień 3:12
(muz. i sł. Czesław Niemen)
11. Nie dla mnie taka dziewczyna 2:27
(muz. Czesław Niemen, sł. Jacek Grań)
12. Chyba że mnie pocałujesz 2:57
(muz. Czesław Niemen, sł. Jacek Grań)
bonusy z EP-ki z 1967 roku:
13. Jaki kolor wybrać chcesz 2:22
(muz. Marian Zimiński, sł. Marek Gaszyński)
14. Proszę, przebacz 3:09
(muz. Czesław Niemen, sł. Marek Gaszyński)
15. Domek bez adresu 2:22
(muz. Andrzej Korzyński, sł. Andrzej Tylczyński)
Skład:
Czesław Niemen – śpiew, fortepian, organy;
Tomasz Jaśkiewicz – gitara;
Marian Zimiński – fortepian, organy;
Paweł Brodowski – gitara basowa;
Tomasz Butowtt – perkusja;
oraz
Janusz Muniak - saksofon tenorowy;
Alibabki – chórki (3, 7, 9).
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.