Rocznik 1946.
Niewiele o nim wiem. Być może przeczytam jego biografię, która ukazała się niedawno (piszę to w roku 2024), ale wciąż nie wiem, kiedy. Na razie moje wiadomości, to fakty znane powszechnie wymieszane z plotkami i miejskimi legendami, o które dbali ludzie z fan-clubu Maanamu w latach osiemdziesiątych.
Bo Marek Jackowski, to przede wszystkim Maanam. Przede wszystkim, bo przecież nie tylko.
Ktoś kiedyś powiedział o Jackowskim, że każdy wymyślony riff zamienia w przebój. Długo też tak myślałem, ale to nieprawda. Duża część piosenek Maanamu nie trafia w mój gust, co oczywiście jest odbiorem jedynie subiektywnym. Ale Jackowski to też dwie płyty solowe, niestety dość średniej jakości. No i ta trzecia ukończona na trzy dni przed śmiercią.
Było też kilka pobocznych projektów post Maanamowych. Przeszły bez echa.
Istniały też projekty przed Maanamowe, ale o tym kiedy indziej.
Obserwowałem profil Marka Jackowskiego na Facebooku. Stąd wiedziałem, że przygotowuje nową płytę. Czytałem też ten wpis: Drodzy przyjaciele i korespondenci! Jeżeli nie odpisuję to znaczy, że pracuję w studio. Zaległości nadrobię w wolnej chwili. Tymczasem życzę miłej, gorącej soboty i niedzieli.
Czekałem, ale nie nadrobił zaległości. Zmarł w studiu na atak serca. Zrobiło się bardzo smutno.
I tylko do dzisiaj nie rozumiem, dlaczego w moim ulubionym radiu Eska Rock wciąż puszczają Oprócz (bo taki był pierwotny, singlowy tytuł piosenki Marka Jackowskiego nagranej z Maanamem) w cudzym wykonaniu. Niestety, gorszym od oryginału.
Dyskografia solowa i nie tylko
Solo:
z zespołem The Goodboys:
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.