Marek Jackowski  płyty

Hippisowskie piosenki do śpiewania przy ognisku i szał niebieskich ciał na pochmurnym niebie.


To było strasznie dawno. Maanam poszedł w rozsypkę, wrócił, ale u mnie bez emocji. Potem posypał się znowu. I Marek Jackowski nagrał solową płytę. A ja na nią czekałem. Bardzo na nią czekałem. Bardzo, bardzo na nią czekałem. Kochałem wczesny Maanam, uwielbiałem jedyną piosenkę śpiewaną przez Marka, czyli singlowe Oprócz. A przecież to on komponował praktycznie wszystko dla Maanamu. Miał dar tworzenia przebojów i przebojowych antyprzebojów. No i miał głos. Świetny głos. Nie mogło być źle.
Ale było.


Kupiłem, posłuchałem, odłożyłem. Na wiele, wiele lat.
 

Już otwierająca nowa wersja Oprócz definiowała całość: jak najdalej od Maanamu, jak najbliżej polskiej odmianie hippisów, czyli chłopaków z gitarami, do których wzdychały panienki przy płonących konarach, gdy skry leciały pod niebo i szumiał dokoła las. Niestety, ze wszystkimi wpisującymi się w ten trend niedoskonałościami. Głównie tekstowymi.


Cholera, nie tego się spodziewałem. Obiecałem w redakcji recenzję tej płyty. Nie spełniłem obietnicy. Nie chciałem jej pisać.


To zabawne, jak łagodnie czas obszedł się z tym albumem. A może to ja mam inne oczekiwania. A może prawda jak zwykle gdzieś leży. 
Płyta na przestrzeni lat nie zrobiła się lepsza, ale wtopiła się w tłum, zlała z tłem mijających lat. Już sam nie pamiętam, co wtedy najczęściej gościło na talerzu mojego gramofonu. Mniej już razi to bezpretensjonalne granie, bez zadęcia i dla własnej przyjemności. Mniej drażnią wersy niewpisujące się w muzykę. Ot, kumpel z dawnych lat wpadł z niezapowiedzianą wizytą, odkurzył twoją starą gitarę i próbuje przywołać młodość. To jak młodzieżowy film ze wszystkimi niedoskonałościami, ale bliski, bo był kiedyś.

 

I kiedyś, i dzisiaj w tej płycie najmocniejsze, dla mnie, jest zakończenie. Numer 7, Miasto, moje miasto to niemal jeden do jednego Szał niebieskich ciał z debiutanckiego longplaya Maanamu. Brakuje mu tej lekkości, tej aury tajemnicy, ale przecież uzgodniliśmy już, że mamy do czynienia z piosenkami w wersji ogniskowej. Tekst wpisuje się więc w klimat. Potem następuje najbardziej Maanamowski fragment, czyli instrumentalne Wakacje w słońcu, a następną piosenkę przemilczę, by wrócić do ogniskowego klimatu utworem Nic nie poradzę na to, że zakochałem się, czyli klasycznym zachodnim hitem z dopisanym polskim tekstem na potrzeby kolejnego biwaku. No i zwieńczenie całości, czyli oryginalna, jedyna, niezastąpiona wersja Oprócz z 1979 roku.


Słucham tej płyty, słucham i wierzyć mi się nie chce, że Marek odszedł w 2013 roku. 



Muzyka i słowa: Marek Jackowski, z wyjątkiem Nic nie poradzę na to, że zakochałem się: Hugo Peretti, Luigi Creatore, and George David Weiss (Can't Help Falling in Love wolny przekład Marek Jackowski)

 

1. Oprócz błękitnego nieba (wersja '94) 3:50
2. W życiu trzeba zawsze wolnym być 4:56
3. Niech Pani wybaczy, niech Pani pozwoli 3:17
4. Już nowy jest dzień 3:00
5. O ludziach i o życiu 3:19
6. Słodki uśmiech Twój 2:49
7. Miasto, moje miasto 4:48
8. Wakacje w słońcu 3:23
9. Pocałunki szalone, serca gorące 3:56
10. Nic nie poradzę na to, że zakochałem się 3:05
11. Oprócz błękitnego nieba (wersja '79) 4:35


Skład:
Marek Jackowski – gitary, śpiew,
Jan Benedek – gitara,
Marcin Ciempiel – gitara basowa,
Paweł Markowski – perkusja,

 

oraz
Ryszard Olesiński – gitara solowa (2),
Krzysztof Olesiński – gitara basowa (2),
Robert Brylewski – instrumenty klawiszowe (9),
Wiesław Wilczkiewicz – gitary (11),
Benedykt Radecki – perkusja (11),
Marian Pawlik – gitara basowa, conga (11),
Stefan Sendecki – instrumenty klawiszowe (11),
Ola Chudek – chórki (5, 7).


19 października 2025

Marek Jackowski - No1

Domyślna treść artykułu.


W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.