Rocznik 1940...
Miałem w szkole podstawowej przyjaciela. Albo prawie przyjaciela. To jemu zawdzięczam zainfekowanie określoną muzyką. Zaczęło się od The Beatles. Twierdził, że ich uwielbia, stylizował się na Ringo Starra z czasów With The Beatles, zarobił kupę kasy, żeby kupić jugosłowiańskie wydanie A Hard Day's Night. Mnie stać było na przegranie jej na taśmę szpulowego magnetofonu ZK-146. Stereo. Nagrywałem w mono. Tak było ekonomiczniej. No i... nie miałem stereofonicznych kolumn.
Był koniec lat siedemdziesiątych tamtego wieku. W domu stał czarno-biały telewizor. Telewizor pokazywał dwa programy. Ten drugi przypominał w jego wydaniu zamieć śnieżną na Antarktydzie, ale czasem coś było słychać. Telewizor pokazywał to, co mu kazano i pozwalano. Pozwalano czasem w niedzielę na wschodnioniemiecki show rozrywkowy. Nie pamiętam jego nazwy, ale on z kolei pokazywał, jak blok wschodni wyobraża sobie dobrą rozrywkę. I kiedyś, właśnie tam, pokazali występ samego Johna Lennona. Nie, nie samego, z zespołem Plastic Ono Band. Zaśpiewał Slippin' and Slidin', którą nagrał na swojej nowej płycie Rock ’n’ Roll oraz... Imagine. Wtedy usłyszałem ją po raz pierwszy.
Tydzień później usłyszałem ją ponownie, bo ten drugi program telewizyjne w soboty serwował powtórki wybranych audycji z całego tygodnia. Czekałem z magnetofonem i mikrofonem przytkniętym do telewizyjnego głośnika.
Takie czasy.
A potem był 8 grudnia 1980 roku. Dopadłem przyjaciela na szkolnym korytarzu.
- Słyszałeś? Zastrzelili Lennona!
- I co z tego? - rzucił wzruszając ramionami i popędził gdzieś szkolnym korytarzem.
Coś we mnie pękło. I nigdy już nie było takie samo.
Dyskografia
Albumy studyjne:
Live:
Kompilacje:
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.