Mick Jagger  płyty

Mick Jagger - She's the Boss

1985

Album Micka zatytułowany był „She's the Boss” (Ona rządzi), co wyjaśniało wszystko. Nigdy nie przesłuchałem całości. Ale kto przesłuchał? Ta płyta jest jak „Mein Kampf”. Wszyscy mają kopię, ale nikt jej nie słyszał. Kolejne tytuły, starannie dobrane, brzmiały: „Primitive Cool”, „Goddes in the Doorway” (Bogini w drzwiach), którego nie można było nie przechrzcić na „Dogshit in the Doorway” (Psie gówno w drzwiach). Nie mam nic więcej do dodania. On mówi, że nie mam manier i brzydko się wyrażam. Napisał nawet o tym piosenkę, ale kontrakt płytowy Micka to dopiero było pokazanie braku manier. Gorsze niż jakakolwiek pyskówka.


Tyle Keith Richards w autobiografii Życie. Przeczytałem i pomyślałem sobie: No, trochę przesadziłeś, Keith, tym bardziej, że pod pierwszą piosenką widnieje twoje nazwisko.

Uśmiechnąłem się i sięgnąłem na półkę z płytami, a wyciągnięty palec zawisł w powietrzu. Płyty mam poustawiane alfabetycznie. Pod J jednak Jaggera nie było. Hm..., Może w przypływie jakiegoś zamroczenia ustawiłem go pod literą M od imienia Micka? A może w przypływie jeszcze czegoś większego postawiłem koło płyt Rolling Stones?


Kilka lat temu wyprowadziłem się na wieś. Raczej mniejszą niż większą. Nieokreślony koniec świata. Metraż do zagospodarowania nieco większy niż w bloku w Warszawie, ale za to ścian o wiele mniej. Lwią część płytowej kolekcji rozdałem po rodzinie, znajomych i przyjaciołach. Spojrzałem odruchowo na inną półkę. Płyty Keitha Richardsa stały na swoim miejscu.
Co jest nie tak z tym Jaggerem?


Gdy byłem jeszcze dość młody, maniera wokalna Jaggera mnie irytowała. Dopiero po jakimś czasie wszedłem w świat Stonesów. Przyciągnęła mnie muzyka, a nie Jagger i jego paszcza. Potem już jakoś poszło. 


Próbowałem sobie przypomnieć choć jedną piosenkę z She's the Boss. Nic nie wskoczyło na swoje miejsce. Próbowałem przypomnieć sobie którąkolwiek piosenkę Micka z kariery solowej. Najpierw pojawił się duet z Davidem Bowie, potem duet z Tiną Turner, a na koniec kompozycje z jedynej płyty efemerycznego zespołu SuperHeavy. Niedobrze.
Co jest nie tak?


Sięgnąłem po autoryzowaną biografię Micka Jaggera. O She's the Boss raptem kilka zdań i to, o cholera, niemal żywcem przepisanych ze wspomnień Richardsa. A przecież płyta odniosła zdecydowany sukces komercyjny. Sprzedała się świetnie, single wdrapały się nawet na pierwsze miejsca różnych rankingów. I... nic?

 

Bo...

To jedna z tych płyt, które nie powinny powstać. Nie w takiej atmosferze. Dzisiaj nikt już nie ukrywa, że Mick Jagger podpisał lukratywny, wielomilionowy kontakt na solowe krążki w całkowitej tajemnicy przed kolegami z zespołu. Po 20 latach każdy z nich mógł być zmęczony funkcjonowaniem w zamkniętych ramach The Rolling Stones, ale tym bardziej nie robi się tego współpracownikom, jeżeli już nie przyjaciołom, po tylu trudnych latach. No... nie uchodzi.

A jednak uszło. Chociaż, wyprany z pomysłów Jagger, nie potrafił już dostarczyć piosenek na kolejną płytę Stonesów. Tego mu nie potrafili zapomnieć.


She's the Boss to bardzo dobra płyta, a szczególnie była nią w połowie lat osiemdziesiątych. Doskonale wpasowywała się w światowe trendy. Lista genialnych instrumentalistów jest tak długa, że już ona sama gwarantowała jakość z najwyższej półki. Ale też nieco zaważyła na odbiorze tej perfekcyjnie zrealizowanej płyty. Jest ona bowiem tak naładowana wirtuozerią, jak świąteczna kasza skwarkami, że posunę się do odwiecznego porównania. Pierwotna ekscytacja przeradza się w przesyt, a stąd już krok do znudzenia.


Ta perfekcja i udana próba wpasowania się w obowiązujący nurt to dzisiaj największe zastrzeżenia do She's the Boss. Niby paradoks, ale data mówi sama za siebie. Połowa lat osiemdziesiątych to dominacja rytmów tanecznych i disco. Niewiele płyt tamtego czasu broni się po latach. Szczególnie w gronie ludzi przyzwyczajonych do rockowego pazura.


Z przyjemnością przytoczę, co o tej płycie napisał Wiesław Weiss w swojej Wielkiej Encyklopedii Rocka wydanej w 2007 roku (czyli prawie 20 lat temu – jak ten czas leci):
Natychmiast rozpoznawalny głos i sposób śpiewania Jaggera czyniły z niej dzieło o stonesowskim posmaku, ale tak naprawdę różniła się od dokonań słynnej formacji. Wokalista chciał się pokazać na niej w repertuarze bardziej roztańczonym, nowocześniejszym brzmieniowo, nieobawiającym się posądzeń o komercyjność. I jego atrakcyjna, zelektronizowana, pulsująca rytmami disco muzyka, z mniej lub bardziej uwypuklonymi akcentami rockowymi (...), owoc współpracy kompozytorskiej z Carlosem Alomarem, gitarzystą Davida Bowiego, zyskała wielką popularność. A jednak wielbiciele The Rolling Stones byli całością rozczarowani z wyjątkiem jedynie kilku utworów, jak Lonely At The Top stworzony z Keithem Richardsem na album Emotional Rescue (Rolling Stones Records 1980), ale wtedy nie wykorzystany (...), czy Hard Woman, nastrojowy, ze smyczkami, bliski Stonesowskich ballad. Zestaw zresztą nie najlepiej zniósł próbę czasu efektowne w chwili wydania brzmienie szybko zwietrzało.


Jest rok 2026. Moda na takie brzmienie niestety wróciła. W zalewie wszechobecnej tandety, ta płyta sprzed wielu, wielu lat, brzmi nagle znowu nowocześnie, współcześnie i bije na głowę wiele obecnych produkcji wylewających się z internetu.


Odzyskałem tę płytę. Żeby mieć. I czasem posłuchać przepięknej Hard Woman. Tytułowa She's the Boss jest na szczęście ostatnią na krążku więc zawsze zdążę wyłączyć. Moim zdaniem tego akurat słuchać się nie da. Nawet po ponad 40 latach.
A w internecie można znaleźć odrzuconą z sesji Rolling Stonesów wersję Lonely at the Top. I bardzo dobrze. 


1. Lonely at the Top 3:47

   (Mick Jagger, Keith Richards)

2. 1/2 a Loaf 4:59

   (Mick Jagger)

3. Running Out of Luck 4:15

   (Mick Jagger)

4. Turn the Girl Loose 3:53

   (Mick Jagger)

5. Hard Woman 4:24

   (Mick Jagger)

6. Just Another Night 5:15

   (Mick Jagger)

7. Lucky in Love 6:13

   (Mick Jagger, Carlos Alomar)

8. Secrets 5:02

   (Mick Jagger)

9. She's the Boss 5:15

   (Mick Jagger, Carlos Alomar)


Wykonawcy:
Mick Jagger – lead vocals, backing vocals (1, 2, 9), harmonica (3);
Guy Fletcher – synthesizer (1, 7, 9);
Herbie Hancock – organ (1), synthesizers (3, 7), Fairlight CMI (3, 4, 7), Yamaha DX1 (4), Hammond organ (4);
Robert Sabino – acoustic piano (2), Prophet-5 (2, 4, 8), Roland Juno-60 (2, 8), Synclavier (2, 8);
Jan Hammer – acoustic piano (5);
John Bundrick – synthesizer (6);
Ron Magness – synthesizer (6);
Wally Badarou – Oberheim OB-Xa (7), Synclavier II (7, 9), synthesizer (9);
Chuck Leavell – organ (7, 9);
Jeff Beck – lead guitar (1, 3, 5, 6, 9), acoustic guitar (6), guitar (7);
Eddie Martinez – guitar (1, 3, 9), lead guitar (2);
Pete Townshend – guitar (1), acoustic guitar (5);
Nile Rodgers – guitar (2, 4, 8);
G. E. Smith – lead guitar (8);
Bill Laswell – bass guitar (1), synthesizer (6);
Bernard Edwards – bass guitar (2, 4, 8);
Robbie Shakespeare – bass guitar (3, 6, 7, 9);
Colin Hodgkinson – bass guitar (5);
Michael Shrieve – drums (1);
Steve Ferrone – drums (2);
Sly Dunbar – drums (3, 6, 7, 9), Simmons drums (3, 6, 7, 9);
Anton Fig – drums (4, 8);
Tony Thompson – drums (5);
Daniel Ponce – bata drum (3);
Anton Fier – Simmons toms (6), metal percussion (9);
Aïyb Dieng – shaker (6), water drums (7), talking drum (9);
Ray Cooper – percussion (7), congas (9);
Lenny Pickett – baritone saxophone (4);
Paul Buckmaster – strings arrangement and conductor (5);
Bernard Fowler – backing vocals (1, 7, 9);
Fonzi Thornton – backing vocals (2);
Alfa Anderson – ladies rap (4).


 

26 stycznia 2026

Mick Jagger - She's the Boss

Domyślna treść artykułu.


W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.