Ten pamiętnik zaczął powstawać kilkadziesiąt lat temu. Teraz, w wolnych chwilach, publikuję kolejne odcinki w internecie, żeby nie zginął. I żebym pamiętał. Pamiętniki pisze się przede wszystkim dla siebie. Tym bardziej te nieregularne.
To naprawdę przypadek, że rozdział zainspirowany muzyką Motörhead zaczął powstawać tuż po śmierci Lemmy'ego Kilmistera 28 grudnia 2015 roku. Tak wyszło. Samo.
Trudno pisać o zespole, który zawsze był, bo kiedy powstawał właśnie zaczynałem interesować się muzyką. I jeszcze nie próbowałem pisać książek.
Ian Lemmy Kilmister stworzył Motörhead od podstaw. No i ten zespół odszedł wraz z nim.
Chociaż...
Wydawało się, że to samo dotyczy Queen, Thin Lizzy, The Animals (chociaż tutaj akurat większość muzyków żyje, ale bez Erica Burdona to już nie to samo). Nawet nasze Czerwone Gitary jeszcze grają (uwaga: pierwotna wersja tego wpisu powstała w 2015 roku, aktualizacja równo 10 lat później, w roku 2025).
Technika też czyni cuda. Michael Jackson po śmierci nagrywa nowe płyty, a Elvis Presley koncertuje z orkiestrą symfoniczną wciąż tworząc nowe duety. Nie wiem, czy z Motörhead będzie tak samo, ale podejrzewam, że Lemmy'ego by szlag trafił jak stąd do piekła i jeszcze dalej.
Jednak to pieniądz rządzi światem, a nie zmarli. Przynajmniej na razie.
Pewnie Lemmy, zakładając najbardziej rock'n'rollową kapelę wszechczasów, marzył o sukcesie, także finansowym, ale Motörhead z założenia nie był projektem komercyjnym. Historia muzyki niewiele zna przykładów twórców tak konsekwentnych, tak tradycyjnych, tak jednoznacznie definiujących swój styl: życia, bycia i twórczości w jednym.
Historia Lemmy'ego to ciąg sprzeczności, które nie mogły złożyć się na sukces, a jednak to właśnie one ów sukces spowodowały.
Już na samym początku Lemmy wyleciał ze składu grupy Hawkwind za narkotyki, chociaż Hawkwind ostro wypracował sobie opinię najbardziej zaćpanej kapeli rockowej. Lemmy założył zespół grający mocną, brudną, wściekłą muzykę i jakimś cudem zawojował nią listy przebojów. Przez całe życie hołdował mocnym trunkom, był wyznawcą bukłaczka, a jednak tuż przed śmiercią wystąpił w reklamie... mleka, która - o ironio - stała się hołdem dla niego samego.
Przez całe życie grał rock and rolla, a stał się wzorem dla zespołów metalowych. Jego fani zabiegają, aby imieniem Lemmy'ego nazwać jeden z nowo odkrytych pierwiastków. Tym samym Lemmy trafiłby na tablicę Mendelejewa.
Sam był chodzącą tablicą wielu pierwiastków. Także tych nieodkrytych.
Albumy studyjne:
Live:
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.