Procol Harum  płyty

Nawet Sean Connery nakręcił lewego Bonda pod tytułem Nigdy nie mów nigdy, chociaż obiecywał, że nigdy więcej nie wcieli się w postać 007.


Byłem przekonany, że po płycie The Long Goodbye z 1995 roku już nic nowego spod znaku Procol Harum nie będzie. Bo przecież nie był to nawet album zespołowy, ale raczej pożegnanie Gary'ego Brookera z nazwą i muzykami współpracującymi z nim na przestrzeni lat. A potem nagle, w 2003 roku, ukazał się doskonały, znów absolutnie pożegnalny The Well's on Fire, uzupełniony koncertowym, lekko świątecznym pożegnaniem Live at the Union Chapel.
Co prawda Procol Harum występował później okazjonalnie, realizując jednocześnie albumy koncertowe, ale nic nie zapowiadało powrotu do studia z zupełnie nowym materiałem. Materiałem pierwszym od 1967 roku bez udziału nadwornego tekściarza Keitha Reida.
Jak widać pięćdziesięciolecie zespołu to wystarczający bodziec do jeszcze jednego twórczego wysiłku.


Opisywanie takich płyt zazwyczaj mija się z celem. Bardzo trudno bowiem zachować pozory obiektywizmu i udawać, że każdy kawałek analizuje się na zimno.
Na zimno to dobre są lody.

 

Słuchanie nowych płyt nagrywanych przez wykonawców w rodzaju Procol Harum, żeby były najlepsze pod słońcem południa, służy zaspokojeniu szczeniackiego podniecenia, a potem i tak kończy się podróżą w przeszłość po wyciągnięciu z półki wszystkich poprzednich albumów, od najsłynniejszego, debiutanckiego singla A Whiter Shade of Pale począwszy.
Wcale nie mam zamiaru walczyć ze szczeniackim podnieceniem.

 

A płyta jest świetna.
Ma okładkę nawiązującą do niemal wszystkich wcześniejszych i cudowny wstęp.

 

Zaczyna się fortepianem, nieco nostalgicznie, nieco lirycznie, ale to jedynie intro do całkiem energetycznego, zwłaszcza w refrenie, I Told on You. Kolejny Last Chance Motel to już dobry, znany Procol Harum i to ten z najwyższej półki. Kompozycja prosta, bez fajerwerków, ale za ten śpiew Brookera można dać się pokroić. Tak to oni brzmieli na A Salty Dog w 1969 roku. Na dodatek ostatni wers refrenu tak cudownie kojarzy się ze starym hitem Save the Last Dance for Me, że aż ciarki idą na spacer.


A dalej jest coraz lepiej. Ciężki, dudniący, wręcz duszny Image Of The Beast poprzedza wspaniałą, może i nieco patetyczną (albo pompatyczną, ale do patosu to Procol nas przyzwyczaił przez ostatnich 50 lat) balladę Soldier. Z początku wydaje się, że Don't Get Caught już całkowicie uspokoi klimat, gdy nagle wybucha tętniącą perkusją i basem, a Brooker zdziera struny jak za dawnych lat. Świetny numer.


Niespełna trzyminutowy Neighbour to urokliwy, rytmiczny przerywnik sięgający do lat siedemdziesiątych, a Sunday Morning jest dokładnie taki, jak tytuł. Będziemy go grać w niedzielne poranki, zobaczycie. I od razu wyjdzie słońce.
A to wciąż jeszcze nie koniec tej niezwykłej płyty. Can't Say That trwa ponad siedem minut i nie nudzi się ani przez jedną. Cudownie galopujący amerykańskim pociągiem aż kipi adrenaliną. Jestem przekonany, że na koncertach rozciągali go do dobrego kwadransa, bo to kompozycja bezczelnie stworzona do solowych popisów.


Dwie ostatnie The Only One i Somewhen to już piosenki zamykanych bram, zwłaszcza ta druga, zaśpiewana jedynie z pianinem, jest niczym kołysanka po kolejnym, dobrym dniu. Radzę więc zapętlić płytę, bo wtedy niezauważalnie przejdzie ponownie w I Told on You i wszystko zacznie się od nowa.


To piękna płyta. Głównie dla wielbicieli charakterystycznego brzmienia Procol Harum. Inni i tak po nią nie sięgną. Nie muszą. Na tym polega demokracja. Takie Novum w naszym kraju.

 

Jest 1 stycznia 2026 roku. Nadal nie wyobrażam sobie Sylwestra i Nowego Roku bez muzyki Procol Harum, chociaż nigdy nie byli u mnie zespołem nr 1. I już wiem, że Novum to naprawdę ich ostatnia płyta. Gary Brooker zmarł na raka w 2022 roku.  Po raz kolejny przesłuchałem tę płytę i nie zmieniłem w starym opisie ani jednej litery. Bo nie zmieniłem zdania. Szkoda mi tylko, że stacje radiowe, aplikacje komputerowe tak rzadko proponują muzykę z późnych, chociaż świetnych, płyt tak wielu wykonawców. Dotyczy to zarówno Procol Harum, jak i Deep Purple czy Rolling Stones.

 

Dlatego ja wciąż zbieram płyty. 


1. I Told on You 5:33

   (Gary Brooker; Pete Brown; Josh Phillips)

2. Last Chance Motel 4:48

   (Gary Brooker; Pete Brown; Josh Phillips)

3. Image of the Beast 4:56

   (Gary Brooker; Pete Brown; Josh Phillips; Geoff Whitehorn)

4. Soldier 5:28

   (Gary Brooker; Josh Phillips)

5. Don’t Get Caught 5:12

   (Gary Brooker; Pete Brown; Josh Phillips)

6. Neighbour  2:46

   (Gary Brooker; Pete Brown; Josh Phillips)

7. Sunday Morning 5:28

   (Gary Brooker; Pete Brown; Josh Phillips)

8. Businessman 4:45

   (Gary Brooker; Pete Brown; Josh Phillips)

9. Can’t Say That 7:13

   (Gary Brooker; Pete Brown; Josh Phillips)

10. The Only One 6:10

   (Gary Brooker; Pete Brown; Josh Phillips)

11. Somewhen 3:47

   (Gary Brooker)


Skład:
Gary Brooker – piano, accordion, vocals;
Josh Phillips – organ, vocals;
Geoff Whitehorn – guitar;
Matt Pegg – bass guitar;
Geoff Dunn – drums.


 

01 stycznia 2026

Procol Harum - Novum

Domyślna treść artykułu.


W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.