Rocznik 1939
Nigdy nie zgłębiałem jego życiorysu. Błąd. Gdy człowiek jest młody, więcej zostaje w głowie. Dzisiaj pamiętam tylko, że wciąż trafiałem na jego nazwisko, gdy sięgałem po kolejne interesujące mnie płyty. Wciąż jednak nie doceniałem, jak wielki wpływ miał ten właśnie facet na ich muzyczną zawartość.
Ten facet odczarował perkusję.
To przede wszystkim dzięki niemu perkusja stała się pełnoprawnym instrumentem, a nie tamburynem do wybijania rytmu. Ogromne zasługi ma na tym polu oczywiście Ringo Starr, który od początku dbał, by w jednej piosence nie zagrać dwa razy identycznego przejścia, ale to było jeszcze nowatorskie przedszkole. Ginger Baker połączył w swoim stylu rock and rolla, bluesa, jazz, funk, folk i afrykańskie rytmy doprawiając to wszystko szczyptą szamaństwa, szaleństwa oraz niespotykanej wirtuozerii. A do tego jeszcze doszła swoista intuicja, wyczucie, kiedy jego instrument ma podążać za linią basu, kiedy za gitarą, kiedy za wokalem, a kiedy grać zwyczajnie swoje bez oglądania się na innych.
Był po prostu artystą.
A jego dusza siedziała w perkusji.
Miał trudny charakter. Zmagał się z demonami wewnętrznymi i zewnętrznymi ukrywającymi się głównie w wyniszczających używkach. Ale kiedy grał, był bogiem własnej duszy.
Dyskografia prawie solowa (wybór, będzie uzupełniany):
z Ginger Baker's Air Force:
z Baker Gurvitz Army:
z BBM:
i wiele, wiele innych.
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.