Kończy się 23 kwietnia 2026 roku. Imieniny. Moje. Któreś z kolei. Zastanawiałem się, którą z płyt wybrać na dzisiaj. Powinna być ta jedna, ulubiona. Ale takiej nie ma. Bo... nie ma. I już nigdy nie będzie. Tylko dlatego, że jest ich za dużo. To między innymi je z uporem maniaka opisuję. Żeby nie zapomnieć.
Zdałem się na los znów sięgając do notatek sprzed lat. Padło na Wielbłąda.
Bo ja lubię Wielbłąda.
A teraz chwila wspomnianych wspomnień (dubeltowo, bo nie tylko płyta stara, ale opis też sprzed lat). Wtedy pisałem tak:
Są płyty, których należy słuchać w od początku do końca, a krojenie ich na single przypomina amputację przez pomyłkę. Nude z 1981 roku jest taką płytą w dorobku Camela. To jedna opowieść. I tylko w całości ma sens.
Chociaż... da się z niej wykroić całkiem miłe dla ucha przeboje. Ale ja się nie zgadzam.
Już wyjaśniam.
Nude bardzo często jest postrzegana jako kontynuatorka najlepszych tradycji wczesnych płyt Camela ze szczególnym uwzględnieniem The Snow Goose. Skojarzenie o tyleż trafne, że w obu przypadkach mamy do czynienia z albumem koncepcyjnym.
Ale... większość krążków Camela to albumy koncepcyjne.
Skojarzenie o tyleż trafne, że Nude również, niemal w całości, zawiera muzykę instrumentalną. Ale niemal czyni sporą różnicę. Na dodatek skład zespołu się zmienił, a od czasu publikacji The Snow Goose upłynęło już kilka dobrych lat.
Kilka lat w muzyce to przepaść.
The Snow Goose i Nude to zupełnie różne płyty. I słucha się ich zupełnie inaczej. I trudno ocenić, która lepsza. Niezależnie od tego, która się komu bardziej podoba.
Mnie obie.
Nude jest opowieścią o życiu japońskiego żołnierza, który nie uwierzył w kapitulację ani koniec wojny i do 1974 roku, na filipińskiej wyspie Lubang, samotnie walczył przeciw całemu światu.
Naprawdę nazywał się Hirō Onoda. Na płycie jego imię brzmi Nude.
Ten prawdziwy Hirō Onoda złożył broń dopiero, gdy odszukany i przywieziony na wyspę major Yoshimi Taniguchi osobiście wydał mu taki rozkaz. Bo w 1944 roku właśnie major Taniguchi kategorycznie zabronił mu składania broni, a nawet popełnienia samobójstwa. I tylko on mógł żołnierza zwolnić z przysięgi.
Prawdziwy Hirō Onoda wyjechał do Brazylii, gdzie pasał bydło. Potem wrócił do rodzinnego kraju, założył szkoły przetrwania i napisał książkę o swoim życiu. Zmarł w 2014 roku.
Nude z tej opowieści nigdy nie zaakceptował powojennego świata. I chociaż fabuła nie mówi o tym jasno, można podejrzewać, że wrócił na wyspę. Co było dalej Latimer nigdy nie zaśpiewał.
To płyta bardzo zróżnicowana. Mało słów, dużo więcej muzycznych barw i wyobraźni. Piosenki przenikają się z fragmentami instrumentalnymi zlewając w niespokojną całość. Wykrojenie z niej piosenkowego singla daje złudzenie, że Nude jest wypełniona komercyjnym popem (w tym kiepskim znaczeniu tego określenia). Jakikolwiek fragment instrumentalny nasunie skojarzenia wręcz z ambientem lub ambitnym jazz-rockiem.
To wszystko musi gotować się razem, aby zachować równowagę.
Aby Nude mógł wrócić na swoją wyspę.
PS.
Ciekawostka: na kopercie płyty znalazła się informacja, że Jan Schelhaas zagrał na pianinie także w utworze The Last Farewell. Problem w tym, że w The Last Farewell w ogóle nie słychać pianina.
Wracam do teraźniejszości. Od kwadransa jest 24 kwietnia 2026 roku. Nadal gra muzyka z Nude. I nadal jest piękna.
1. City Life 4:41
(Andrew Latimer, Susan Hoover)
2. Nude 0:22
(Andrew Latimer)
3. Drafted 4:20
(Andrew Latimer, Susan Hoover)
4. Docks 3:50
(Andrew Latimer, Kit Watkins)
5. Beached 3:34
(Andrew Latimer)
6. Landscapes 2:39
(Andrew Latimer)
7. Changing Places 4:11
(Andrew Latimer)
8. Pomp & Circumstance 2:05
(Andrew Latimer)
9. Please Come Home 1:12
(Andrew Latimer)
10. Reflections 2:39
(Andrew Latimer)
11. Captured 3:12
(Andrew Latimer, Jan Schelhaas)
12. The Homecoming 2:49
(Andrew Latimer)
13. Lies 4:59
(Andrew Latimer, Susan Hoover)
14. The Last Farewell: The Birthday Cake 0:30
(Andrew Latimer)
15. The Last Farewell: Nude's Return 3:42
(Andrew Latimer)
Skład:
Andrew Latimer – guitars, vocals, flute, koto & various keyboards, lead vocals on Please Come Home and Lies;
Colin Bass – bass, vocals, lead vocals on City Life and Drafted;
Andy Ward – drums, percussion;
oraz
Mel Collins – flute, piccolo, saxophones;
Duncan Mackay – keyboards;
Jan Schelhaas – piano on Drafted;
Chris Green – cello on Drafted;
Gasper Lawal – all percussion on Changing Places;
Herbie Flowers – tuba on The Homecoming.
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.