Perfect  płyty

Perfect - Perfect

1981

Z całej tej płyty naprawdę nie lubię utworu Nie igraj ze mną wtedy, kiedy gram, z jakiegoś powodu przez jakiś czas znanego jako Nie igraj z ogniem. Nawet na jakiejś starej kasecie miałem go właśnie z taką zapowiedzią prezentera Trójki. Nie lubię go tak bardzo, że zapomniałem o jego istnieniu na tej płycie. Starannie go omijałem przy kolejnych przesłuchaniach. Bóg raczy wiedzieć, czym mi zawinił. Kiedyś nawet się zastanawiałem, czy nie wstawiłbym w tym miejscu Coś dzieje się w mej biednej głowie też nagranego podczas ówczesnych sesji, ale finalnie pominiętego. Chyba bym wolał (i już wiem, że narażam się tysiącom uznającym debiut Perfectu za dzieło totalnie skończone oraz genialne).
Nie mam zamiaru polemizować. Żeby to zrozumieć i poczuć, trzeba było dorastać z tą muzyką.


Dla mnie ta płyta naładowana jest wspomnieniami jak wielkanocna kasza skwarkami. I wielu równolatków pewnie ma podobnie. Skojarzenia wyłaniają się jakby żyły własnym bytem, gdy tylko w radiu zabrzmią pierwsze takty któregokolwiek z tych dziewięciu starych hitów.


Zawsze, kiedy leci Bażancie życie odwija mi się film ze spotkania z Grzegorzem Markowskim, kiedy opowiadał o słynnej wokalizie nagranej do serialu 07 zgłoś się. To był rok 1976, a on dopiero marzył o jako takiej karierze. Wspominał też telewizyjną premierę pierwszego odcinka Major opóźnia akcję (nota bene na podstawie książki Aleksandra Minkowskiego, w którego powieściach zaczytywałem się jako szczeniak). Można o tym przeczytać też w książce 07 zgłasza się. Kulisy powstawania serialu autorstwa Piotra K. Piotrowskiego:


– Kompozytor Włodek Korcz i jego żona, aktorka Ela Starostecka, dużo pracują, wyjeżdżają i rzadko spotykają się w domu. Jak opowiadał mi Włodek, umówili się kiedyś na lotnisku, ale Ela nie przyleciała. Włodek wrócił do domu, gdzie skomponował utwór pełen smutku i tęsknoty. Przyjechał z tym do Teatru na Targówku, w którym pracowałem jako młody, początkujący artysta. Zasugerowałem Włodkowi, żeby nie pisać do tego tekstu, dzięki temu utwór pozostanie tajemniczy, niedopowiedziany. Całość trwa 51 sekund. Pamiętam, że wtedy film za takie nagrania płacił od minuty. Ja te niespełna sześćdziesiąt sekund muzyki nagrywałem cztery godziny, a zapłacili mi za minutę. To były jakieś grosze. Pamiętam, że nagrywaliśmy w nocy, w studiu na Malczewskiego. Usiłowałem skatem oddać uczucie tęsknoty i miłości. Korcz nawet pomagał mi tak, że wyłączał światło w studiu. Skończyliśmy chyba o czwartej nad ranem. Byłem nikomu nieznanym refrenistą z Teatru na Targówku, dlatego emisja serialu z moim skromnym udziałem stała się rodzinnym wydarzeniem. Wszyscy krewni z Radomia, Krakowa i Szczecina zostali o tym powiadomieni. W końcu na ekranie pojawiły się napisy, a tam stało, że wokalizę wykonał Ryszard Markowski. Myślałem, że zabiję się z żalu. Nie można było tego imienia zmienić, bo to by się wiązało ze zmianą napisów w całej pierwszej serii.
 

Odcinek Dlaczego pan zabił moją mamę był ósmym w pierwszej serii. Między czwartą a piątą minutą pokojówka w hotelu mówi do porucznika Borewicza: – Wie pan, to są eleganccy panowie. mają tyle koszul, że nie piorą ich wcale, tylko ciągle zmieniają na nowe.
 

Nie wiem czy Bogdan Olewicz, autor tekstu Bażanciego życia świadomie umieścił w nim słowa: Ach czemu więc nie mogę ja
mieć koszule nowe zawsze zamiast stare prać
pod koniec drugiej zwrotki. Ja w każdym razie już nie odzobaczę tego odcinka, gdy gra Perfect.


Dużo bardziej idiotyczne skojarzenie, którego pewnie nie pozbędę się do końca życia, wiąże się z Nie płacz Ewka. Prawda jest taka, że muzyka nigdy nie przeszkadzała mi w oglądaniu telewizji. Zdarzało się, że jednym uchem słuchałem Listy Przebojów Trójki, a okiem gapiłem się w ekran. Genialny Kabaret Dudek miał w swoim repertuarze cudowną jednoaktówkę Przed sądem. Sędzia – Wiesław Michnikowski, świadek – Jan Kobuszewski i oskarżony – Janusz Gajos. I właśnie ten ostatni, zeznając przed sądem, podczas telewizyjnego nagrania – by przeczekać brawa – w jednym miejscu  charakterystycznie się zaciął powtarzając dwukrotnie tę samą frazę gdyby pan sędzia widział, gdyby pan sędzia widział... Dokładnie w tym momencie, w radiu Zdzisław Zawadzki zagrał swoją charakterystyczną frazę na basie. Można ją usłyszeć mniej więcejod połowy zwartej minuty Ewki.

Nie ma szans. Do końca życia będę słyszał głos Janusza Gajosa, tym bardziej, że dokładnie intonacja i owo powtórzenie wpasowują się w dźwięki basu.

Uprzedzałem, że idiotyczne skojarzenie.
 

Przez wiele lat zastanawiałem się, o co chodzi z piosenką Obracam w palcach złoty pieniądz. Dla kompletnie odjechanego tekstu ponoć inspiracją była twórczość Jimmiego Hendrixa. Wierzyłem, co nie znaczy, że rozumiałem. Wielokrotnie zresztą pomijałem ten utwór, bo wkurzał mnie brak rockowej energii. Jakieś takie to było... dziwne? Ale jednocześnie pociągające i wciągające. Coś takiego, jak podczas mojej pierwszej wizyty w muzeum. Dzieckiem jeszcze byłem, obrazy na ścianach raczej mało mnie interesowały, poza jednym. Wisiał na półpiętrze zabytkowej klatki schodowej. Pionowe płótno zamalowane na zielono i przecięte żółtą pionową linią. 
Po raz pierwszy zobaczyłem piękno, które przedstawia po prostu piękno.

Nie wiem, kto był autorem, nie znam tytułu. Do dzisiaj pamiętam swoje zdumienie.

 

Podobnie zdumiałem się, gdy kiedyś włączyłem tego Pieniądza i zachwyciło mnie wszystko. Ten pokręcony tekst jest tak niesamowicie uniwersalny i ponadczasowy, że każdy może podpiąć pod niego swoje własne doświadczenia, swoje własne zmagania z życiem, pragnienia, marzenia i lęki. Ubrane to wszystko jest niezwykle subtelną aranżację pozostawiającą wystarczająco dużo oddechu, żeby się nie udusić z tęsknoty za minionym.
Ta piosenka najlepiej, moim zdaniem, zniosła próbę czasu.


Rozpisałem się. I pewnie mógłbym tak jeszcze długo, ale na dzisiaj wystarczy. Trochę smutno tylko, że po blisko 50 latach, nagle znów zrobił się aktualny fragment Lokomotywy z ogłoszenia:
Dzisiaj benzyna w takiej cenie
Że samochód nie na moją kieszeń
W lokomotywę wodę wleję
I taka jazda taniej mnie wyniesie.


A jeszcze smutniejsze jest to, że nigdy, niezależnie od pokolenia, nie przestały być aktualne słowa z Ewki:
Hej prorocy moi z gniewnych lat, obrastacie w tłuszcz
Już was w swoje szpony dopadł szmal, zdrada płynie z ust.

 

Dobranoc Państwu.


Muzyka: Zbigniew Hołdys

 

   Strona 1
1. Lokomotywa z ogłoszenia 3:50 

   (Bogdan Olewicz, Zbigniew Hołdys)

2. Chcemy być sobą 5:28

   (Zbigniew Hołdys)

3.Obracam w palcach złoty pieniądz 4:15 

   (Bogdan Olewicz)

4. Bla, bla, bla 3:24

   (Bogdan Olewicz)

5. Niewiele ci mogę dać 3:45

   (Bogdan Olewicz)

   Strona 2
1. Bażancie życie 4:40

   (Bogdan Olewicz)

2. Ale wkoło jest wesoło 3:53 

   (Zbigniew Hołdys)

3. Nie igraj ze mną wtedy, kiedy gram 4:38

   (Bogdan Olewicz)

4. Nie płacz Ewka 5:43

   (Bogdan Olewicz)

 

Winylowa reedycja z 2013 roku została wzbogacona o singiel z bonusami (na CD dograne na jednym krążku):

   Strona 1

1. Pepe wróć

   (Bogdan Olewicz)

   Strona 2

1. Po co

   (Bogdan Olewicz)

2. Opanuj się

   (Zbigniew Hołdys)


Skład:
Grzegorz Markowski – śpiew;
Zdzisław Zawadzki – gitara basowa;
Zbigniew Hołdys – gitara, śpiew, wokal wspierający;
Ryszard Sygitowicz – gitara, fortepian w Niewiele ci mogę dać;
Piotr Szkudelski – perkusja.


 

28 sierpnia 2026

Perfect - Perfect

Domyślna treść artykułu.


W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.