Znakomity album, którego największym osiągnięciem było zajęcie 40 miejsca w zestawieniu Rolling Stone'a pięćdziesięciu najgorszych okładek albumów wszechczasów. Rod Stewart tłumaczył: Wybór zdjęcia na okładkę, na którym starszy mężczyzna w płaszczu przeciwdeszczowym wydaje się zagrażać małemu dziecku w parku, prawdopodobnie nie przeszedłby dziś przez uzgodnienia marketingowe. Cóż mogę powiedzieć? Uważałem wtedy, że to było urzekające zdjęcie.
O gustach się nie dyskutuje. O okładkach – czasem warto. Szczególnie przed podjęciem decyzji.
To naprawdę znakomity album, z którego po przesłuchaniu nie zostaje nic. Żadnych wspomnień. I pewnie zniknąłby w mrokach niepamięci, gdyby nie to, że jest to album Roda Stewarta, tego Roda Stewarta, który już niebawem miał się stać TYM Rodem Stewartem. A i tak, chociaż to album TEGO Roda Stewarta, chociaż Handbags and Gladrags do dzisiaj (mamy rok 2026) jest wykonywana na koncertach i stała się tematem muzycznym sitcomu The Office, chociaż Dirty Old Town jest nieoficjalnym hymnem wielu irlandzkich pubów, chociaż... to o tej płycie mówi się jedynie w kontekście start-upu w dorosłą karierę.
A szkoda.
Bo w sumie to kawał bardzo dobrej muzyki jest. No właśnie... muzyki. Wsłuchując się w poszczególne nagrania, a trzeba przyznać, że jak na 1969 rok to są one zrealizowane niemal po mistrzowsku, człowiek daje się wciągnąć w wir szaleństwa instrumentalistów. Struny gitar, klawisze, bas, perkusja gadają ze sobą, kłócą się, spierają, a potem zgodnie maszerują do ołtarza. Aranżacje są kunsztowne, z całą masą cudnych harmonii i zgrzytów. Rzecz wyjątkowa na płycie sygnowanej nazwiskiem wokalisty.
No właśnie, wokal.
Śmiem twierdzić, że nigdy później już Rod Stewart nie nagrał takiej płyty. Jego, tak charakterystyczny, rozpoznawalny głos, został tutaj ukryty wśród dźwięków, jest kolejnym instrumentem niezależnie od wyśpiewywanych tekstów. Odrobinę zmienia się to w utworze I Wouldn't Ever Change a Thing, kiedy na wokalu dołącza producent Lou Reizner. Tutaj panowie, niejako wyprzedzając instrumenty, zaczynają swój specyficzny, niby improwizowany dialog. Fantastyczna i wyjątkowa rzecz na tym albumie. Tym bardziej, że swoje dwanaście groszy dorzuca psychodeliczny wirtuoz klawiszy Keith Emerson. Cudowna zabawa.
Płyta stała się komercyjną klapą. Może była przekombinowana jak na 1969 rok. A może, co pewniejsze, konkurencja na rynku akurat pojawiła się silna i przebicie się z debiutem bez silnego wsparcia finansowego wytwórni, bardzo silnego wsparcia, graniczyło z cudem. A może zaważyło to nieuchwytne coś, czego do dzisiaj mi na niej brakuje: takiego motywu do zagwizdania przy goleniu.
Wiele genialnych płyt cierpi na ten brak. Pewnie dlatego noszę coraz dłuższą brodę.
Side one
1. Street Fighting Man 5:05
(Mick Jagger, Keith Richards)
2. Man of Constant Sorrow 2:30
(Traditional; arranged by Rod Stewart)
3. Blind Prayer 4:36
(Rod Stewart)
4. Handbags and Gladrags 4:24
(Mike d'Abo)
Side two
1. An Old Raincoat Won't Ever Let You Down 3:05
(Rod Stewart)
2. I Wouldn't Ever Change a Thing 4:44
(Rod Stewart)
3. Cindy's Lament 4:26
(Rod Stewart)
4. Dirty Old Town 3:42
(Ewan MacColl)
Skład
Rod Stewart – vocals, guitars on Man of Constant Sorrow;
Ronnie Wood – guitars (including bottleneck slide), bass, harmonica on Dirty Old Town;
Martin Pugh – guitars;
Martin Quittenton – acoustic guitar;
Ian McLagan – piano, organ;
Micky Waller – drums;
Mike d'Abo – piano on Handbags and Gladrags;
Lou Reizner – vocals on I Wouldn't Ever Change a Thing;
Keith Emerson – organ on I Wouldn't Ever Change a Thing.
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.