Naprawdę myślałem, że to jednorazowy... no, może dwurazowy, twór. Przy trzeciej płycie już dało się zauważyć pewne zmęczenie konwencji i poszukiwanie nowego oblicza. Twór nowego oblicza nie znalazł, za to zaczął powoli zjadać własny ogon. Zdarzają się sytuacje, kiedy to wcale nie jest takie złe, pod warunkiem, że ten ogon okazuje się wystarczająco długi.
Twór trwa.
Blackmore's Night to, jak na standardy Ritchiego Blackmore'a, zespół wyjątkowy, bowiem na wszystkich płytach, a jest ich jak dotąd chyba 11 (studyjnych), trzon stanowią niezmiennie dwie(!) osoby. Wspomniany już Ritchie oraz, obecnie jego żona, Candice Night. Kiedyś była wielką fanką grupy Rainbow, co szybko przerodziło się w bycie fanką, a potem partnerką Blackmore'a. Pojawiła się lirycznie, wokalnie i tekstowo na, jak dotąd ostatnim, krążku Ritchie Blackmore's Rainbow, a równocześnie już wspólnie pracowali nad materiałem na zupełnie nową płytę.
Była śliczna. Ta płyta. I to śliczne ciągnie się już prawie 30 lat. Najpiękniejsze kwiaty kwitną bardzo krótko zostawiając po sobie zachwyt podsycany niedosytem. Zapach jaśminu jest cudowny. Zapach jaśminowych perfum jest nie do zniesienia.
Muzycznie Blackmore's Night wciąż bawią się w renesansowych grajków, występują na jarmarkach, w zamkach i podczas stylizowanych festynów. Nie ma w tym niczego złego, każdy wybiera swój sposób na życie. Kolejne płyty są wciąż śliczne i... kompletnie nie do odróżnienia. Po latach słucha się ich już bez dreszczyku emocji. Świetnie sprawdzają się jako tło codziennego życia, tym bardziej, że od pewnego czasu coraz więcej na nich popularnych coverów, a człowiekowi milej robi się na duszy, gdy usłyszy znaną melodyjkę. Wtedy budzi się inżynier Mamoń i jakoś tak sympatyczniej kontynuuje się indywidualny rejs przez codzienność.
Dyskografia
Albumy studyjne:
Live:
Kompilacje:
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.