Rocznik 1945.
Długo i ciężko pracował na sukces. Liczba zespołów i wykonawców, z którymi wiązał się na początku drogi artystycznej jest tak długa, jak lista polskich działaczy wspomagających kadrę narodową w piłce nożnej w przelocie samolotowym na spotkania międzynarodowe. Co ważne, i mające swoje konsekwencje, kształcił się w klasycznej grze na gitarze klasycznej wykonując klasyczne kompozycje klasyków muzyki tak zwanej klasycznej czyli poważnej.
Chyba gdzieś już wspominałem, że dla mnie jest to rozróżnienie sztuczne robiące wodę z mózgu melomanom, ale też jest to rozróżnienie konieczne, bo ludzki mózg musi mieć klasyfikacyjne szufladki.
W każdym razie nasz bohater dość szybko znudził się klasyką dryfując w stronę rozrywki młodzieżowej. Po wielu, wielu perturbacjach i podróżach załapał się w 1967 roku do kiełkującej formacji Roundabout powoływanej właśnie do życia przez Chrisa Curtisa, znanego obecnie przede wszystkim z epigona Beatlesów, zespołu The Searchers. W Roundabout poznał klawiszowca Jona Lorda, wyrzucił Curtisa i zmienił nazwę kapeli na Deep Purple.
To właśnie on, mimo klasycznych korzeni, wymusił na członkach zespołu porzucenie flirtu z muzyką symfoniczną i popchnął styl na tory hard rocka.
Sukces.
A kiedy mu się znudziło, najpierw zmienił skład, a potem sam odszedł.
Wtedy zaprezentował światu kolejne swoje dziecko, zespół Ritchie Blackmore's Rainbow. I chociaż taka nazwa wydaje całkowicie uprawniona, bo przez lata był jedynym niezmiennym członkiem formacji, to i tak już na drugim albumie nazwa została skrócona do Rainbow, by w pełnym brzmieniu powrócić na albumie ostatnim (jak dotąd, a mamy już rok 2024).
I znowu sukces.
W tak zwanym międzyczasie. czyli w okresie słowa, które nie istnieje, ale nikt jeszcze nie wymyślił lepszego, wracał do Deep Purple, odchodził, wracał, zawiązywał Rainbow, rozwiązywał Rainbow, zawiązywał małżeństwa, rozwiązywał... aż poznał Candice Night, zamieszkał z nią i powołali do życia Blackmore's Night.
Już pierwsza, mocno zanurzona w tradycji barokowo-renesansowej płyta wspaniale sprzedała się na całym świecie.
Sukces.
Problem w tym, że Ritchie Blackmore, gitarzysta, któremu przeszkadza gra zespołowa, nigdy nie nagrał stricte solowego albumu.
Dyskografia (kombinowana):
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.