Oto kolejny przypadek, kiedy kilka słów o zespole oraz o jego niekwestionowanym liderze można zawrzeć w dokładnie tych samych zdaniach. Bo właściwie scalają się w jedno. Od dawna już David Coverdale, żeby nie wiem, jak chciał, nie istnieje bez Whitesnake, a i Whitesnake, mimo prób, nie istnieje bez niego.
Kiedyś było jednak inaczej.
Gdy, mniej więcej 10 lat temu, przymierzałem się do stworzenia muzycznej opowieści, wtedy napisałem o Whitesnake:
Kiedy David Coverdale miał zastąpić Iana Gillana w Deep Purple dostał od nowych kumpli z zespołu jedno polecenie: schudnij.
No to schudł.
A potem skończyła się przygoda z Purplami i Coverdale poszedł na swoje. Wymyślił dla nowej kapeli nazwę zaczerpniętą z tytułu swojej pierwszej solowej EP-ki sprzed lat i tak narodził się Biały Wąż. Powstał niejako z pustki po Głębokiej Purpurze. Zresztą, niebawem prawie wszyscy muzycy Deep Purple dołączyli do niego i znowu razem nagrywali i jeździli w trasę. Dla mnie, był to najlepszy okres Coverdale'a.
Ale wielki sukces komercyjny przyszedł dopiero potem, gdy lata osiemdziesiąte XX wieku zaczęły wymagać od długowłosych facetów jeszcze bardziej długowłosej trwałej. Whitesnake poszedł z duchem czasu, ale to już nie było to brzmienie. Słuchało się z przyjemnością, jednak wcześniej słuchało się z zapartym tchem.
Dlatego ucieszyłem się, gdy w 2015 roku Whitesnake nagrali The Purple Album z moją ukochaną piosenką Burn na czele...
A samo przyjście Coverdale'a do Deep Purple też nie było przypadkowe. W końcu dwa pierwsze solowe albumy Davida wyprodukował sam Roger Glover. Na drugim, dodatkowo, można usłyszeć w chórkach (!) głos Ronniego Jamesa Dio. Zapowiadało się, że facet nieźle skończy.
Minęło 10 lat. Jest rok 2024, a od czasu płyty z coverami Deep Purple pod szyldem Whitesnake ukazał się tylko jeden album. Dokładnie taki sam, jak wiele poprzednich. To znaczy, że bardzo dobry. Tylko że czasem chciałoby się poczuć na plecach dreszcz emocji nie tylko wtedy, gdy ściąga się folię z pudełka, ale też chwilę później, gdy krążek trafia do odtwarzacza. Lub na talerz, bo przez te 10 lat winyle wróciły do łask.
Ale żadna w tym zasługa Whitesnake.
Dyskografia
Albumy studyjne:
Live:
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.