Oto jedna z tych płyt, która została niesłusznie zapomniana, chociaż niewiele z niej zasługuje na pamięć.
Banał: płyty solowe nigdy nie brzmią tak, jak płyty zespołu. A jednak mimowolnie szuka się punktów stycznych. Im ich więcej, tym lepiej, ale – o ironio – staje się to pretekstem do krytyki. No bo, że nic nowego, że to wszystko już było, że artysta powinien odejść od wypracowanego schematu.
Jak się nie odwrócisz, zespół legenda będzie zawsze z tyłu głowy słuchacza.
Mike Pinder na pierwszej solowej płycie spróbował pogodzić ogień z wodą. Z jednej strony niemal wszystkie te kompozycje mogłyby trafić na płyty Moody Blues, ale w wykonaniu solowym Mike'a Pindera prawie nie brzmią jak Moody Blues. Artysta zrezygnował niemal w ogóle z używania swojego znaku rozpoznawczego, melotronu, częściej sięgając po instrumenty akustyczne. Pytany, czy zrobił to specjalnie, aby odciąć się od dokonań zespołu, odpowiedział, że nie. Po prostu tak słyszał te piosenki na etapie komponowania. I tak je zagrał.
Przed odejściem Pindera z grupy, Moody Blues byli zespołem w pełnym tego słowa znaczeniu. Ponoć tworzenie materiału wyglądało w ten sposób, że ktoś przynosił piosenkę i od tego momentu wszyscy zaczynali nad nią pracować.
Na The Promise tych wszystkich zabrakło. Dlatego płyta, będąc mocno osadzona w klimacie, nie brzmi jak Moody Blues. Może poza ostatnim, najdłuższym utworem tytułowym. The Promise...
Na pytanie, czy to dobrze, nie ma odpowiedzi. Zależy, kto i czego oczekuje. Być może ja oczekiwałem zbyt wiele, ale i tak pokochałem tę płytę, bo po prostu kompozycje Pindera mają to coś, co wywołuje dreszczyk z motylami młodzieńczych emocji.
Płyta ukazała się w 1976 roku, roku Radomskiego Czerwca, roku robotniczego protestu. Od tego momentu w ogóle nie można było nic kupić. O takiej płycie można było zapomnieć. Komis oferował co najwyżej nagrania kapel jugosłowiańskich i węgierskich. I tego się słuchało. Bardzo.
Tę płytę poznałem późno. Kiedy już nikt nie rozumiał, o co chodziło w radomskim proteście i czym były kartki na cukier. Ale i tak zjechałem ją na wszystkie strony, bo ja na prawdę uwielbiam głos Pindera. Kocham jego grę na flecie. Przeszkadza mi, że uległ modzie lat siedemdziesiątych i kilka chórkowych wstawek jest z lekka irytujących, ale nie rozmawiamy o dziele doskonałym. Rozmawiamy o płycie zrodzonej właściwie z tego, że koledzy z zespołu robili to samo. Czyli nagrywali swoje albumy. Pinder nagrał The Promise i na wiele lat zamilkł.
Czego mi brakuje? Tylko jednego: piosenki One Step Into the Light. Chociaż ją wtedy napisał i nagrał, zatrzymał jej publikację do reaktywacji zespołu i oddał ją na kolejny album Moody Blues. To bardzo piękna piosenka. Trafiła jako bonus na zremasterowaną wersję CD. I dobrze. Nagrał One Step Into the Light ponownie z synami znanymi jako The Pinder Brothers.
The Promise to płyta romantyczno-nostalgiczna przesycona iluzorycznymi i idealistycznymi odwołaniami do harmonii kosmosu. To taka płyta o miłości, pięknie zaśpiewana, starannie zagrana. To taka płyta do słuchania, gdy się bardzo tęskni za niespełnionym. To taka płyta, która pomaga spojrzeć nocą w gwiazdy. To taka płyta o tym, że bez tej tęsknoty, świat byłby jeszcze smutniejszy.
Połączenie ognia z wodą zazwyczaj wywołuje parę wodną: lekką, zwiewną, ale też przezroczystą i... ulotną.
Acha, płyta jest podpisana Michael Pinder, ale to nie ma żadnego znaczenia.
Side 1
1. Free As a Dove 4:10
(Mike Pinder)
2. You'll Make It Through 3:52
(Mike Pinder, Jim Dillon)
3. I Only Want to Love You 3:25
(Mike Pinder)
4. Someone to Believe In 3:09
(Mike Pinder)
Side 2
1. Carry On 4:16
(Mike Pinder)
2. Air 2:20
(Mike Pinder)
3. Message 2:46
(Mike Pinder)
4. The Seed 1:25
(Mike Pinder)
5. The Promise 6:02
(Mike Pinder)
1996 CD reissue:
1. Free As a Dove 4:10
(Mike Pinder)
2. You'll Make It Through 3:52
(Mike Pinder, Jim Dillon)
3. I Only Want to Love You 3:25
(Mike Pinder)
4. Someone to Believe In 3:09
(Mike Pinder)
5. Carry On 4:16
(Mike Pinder)
6. Air 2:20
(Mike Pinder)
7. Message 2:46
(Mike Pinder)
8. The Seed 1:25
(Mike Pinder)
9. The Promise 6:02
(Mike Pinder)
bonus tracks:
10. One Step Into the Light 5:44
(Mike Pinder)
11. Island to Island 3:14
(Mike Pinder)
Skład:
Mike Pinder – synthesizer, acoustic guitar, 12 string guitar, piano, mellotron, vocals;
Fred Beckmeier – bass guitar;
Steve Beckmeier – acoustic guitar, electric guitar;
Bill Berg – drums, percussion;
Joel DiBartolo – double bass;
Jim Dillon – acoustic guitar, electric guitar, slide guitar, sitar, vocals;
Jimmy Johnson – bass guitar;
Bobby Keys – tenor saxophone;
Jeannie King – vocals;
Steve Madalo – trumpet;
Susann McDonald – harp;
Dean Olch – flute, shakuhachi;
Tom Peterson – flute, tenor saxophone;
William D. "Smitty" Smith – organ;
Mike Azevedo – congas;
Julia Tillman Waters – vocals;
Maxine Willard Waters – vocals.
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.