Po pierwsze: proszę założyć słuchawki. Po drugie: proszę odpalić debiutancką płytę 10cc w kolejności utworów podanej poniżej. Po trzecie: proszę posłuchać. Jeżeli to Was nie przekona, możecie dalej nie czytać i przejść do innej płyty, do innego wykonawcy. Może ktoś z Was kiedyś spróbuje ponownie. Wtedy recepta jest dokładnie ta sama. Rok nagrania płyty 1972. Bogactwo zmiksowanych tu dźwięków umyka. Dlatego słuchawki są koniecznością. Potem wystarczy muzyczna pamięć.
Dawno już nie przeżyłem tak radosnego powrotu. Wróciłem do tej płyty po tak wielu latach, że nawet nie potrafię policzyć. Na pewno kiedyś prezentowałem jej fragmenty na antenie radomskiego Radia Rekord, a to musiało być przed rokiem 2000. Ćwierć wieku. Bo jest rok 2025.
Zestarzałem się. Zmieniły mi się muzyczne upodobania. Może trochę się poszerzyły. I z czystym sumieniem mogę się przyznać, że nie doceniałem tej pierwszej płyty 10cc. Traktowałem ją mocno pobieżnie przez pryzmat singlowych hitów. Straszliwy błąd. Łącznie z tym, że singlowa wersja wielkiego przeboju Rubber Bullets i wersja albumowa, to dwie różne wersje. Albumowa Rubber Bullets jest dłuższa o ponad minutę i ta minuta robi różnicę. Trochę jak z piwem alkoholowym i bez.
Kiedy ten album promowały pierwsze single i nawet w rodzimym Lecie z Radiem pojawiała się nieśmiertelna Donna, cudownie stylizowany pastisz (po latach, o ironio, jeden z najsłabszych fragmentów płyty), moja znajomość języka angielskiego była porównywalna do znajomości suahili. Nawet jeżeli prezenterzy podawali nazwę zespołu, to do głowy mi nie przyszło, jak wygląda jej zapis. W związku z tym zespół 10cc trochę znałem z radia, a zespół Dziesięć ce ce znałem z czarno-białych fotosów na strzelnicy sportowej. Taką, niejednokrotnie nieźle podziurkowaną śrutem, fotografię można było czasem wygrać trafiając z wiatrówki w zapałkę. Wiem, bo miałem.
No i właśnie takie, mocno kiczowate i jarmarczne wspomnienia na lata położyły mi się cieniem na odbiorze muzyki 10cc.
Dzisiaj próbuję je odczarować. Chociaż ta cholerna strzelnica w Jadlni Letnisko ustawiona dokładnie na rogu uliczki prowadzącej do kościółka, siedzi mi w głowie.
No i do dzisiaj nie potrafię zrozumieć, czemu genialna, balladowa piosenka Fresh Air for My Mama zamykająca tę płytę, nie stała się wielkim światowym hitem.
Debiut 10cc jest tak naładowany pomysłami, jak wielkanocna baba rodzynkami. 10 piosenek to przekrój wszelkich muzycznych stylów od surfujących Beach Boysów, przez Beatlesów, przez Frankie'go(?) Valli (jak go się odmienia???), przez Deep Purple po Franka Zappę. Tego się nie da opisać, to trzeba przeżyć. Te wyciągnięte gitarowe solówki wzbogacone dziesiątkami przeszkadzajek i przede wszystkim harmonicznymi wokalami, to kunszt nieosiągalny dla wielu z pierwszych miejsc list przebojów. Ta niesamowita kreatywność, różnorodność w budowaniu nastroju i struktury rytmicznej w zestawieniu z przywiązaniem do tradycyjnej konstrukcji piosenek: zwrotka-refren, zwrotka-refren spowodowała, że na potrzeby 10cc pojawił się termin progresywny pop.
Życzę dobrej zabawy przy rozszyfrowaniu, co to znaczy. A to dopiero pierwsza płyta.
I jeszcze jedno wyjaśnienie: napisałem na początku, żeby trzymać się wskazanej, pierwotnej kolejności utworów. Niestety, na licznych wznowieniach ta kolejność została zmieniona, by uzasadnić dodanie bonusowych singli. Według mnie to zbrodnia na żywym organizmie. Naprawdę nie wiem, jak można otwierające fanfary (nota bene kojarzące się nieodparcie z sygnałem Dziennika Telewizyjnego z dawnych lat) wsadzić w środek płyty! To przecież tak, jakby zacząć Czterech pancernych i psa od spotkania Janka z ojcem! Noż trochę szacunku dla twórców i domniemanej inteligencji odbiorców. Że o psie nie wspomnę. No.
1. Johnny, Don't Do It 3:36
(Lol Creme, Graham Gouldman, Kevin Godley)
2. Sand in My Face 3:36
(Lol Creme, Graham Gouldman, Kevin Godley)
3. Donna 2:53
(Lol Creme, Kevin Godley)
4. The Dean and I 3:03
(Lol Creme, Kevin Godley)
5. Headline Hustler 3:31
(Eric Stewart, Graham Gouldman)
6. Speed Kills 3:47
(Eric Stewart, Lol Creme, Graham Gouldman, Kevin Godley)
7. Rubber Bullets 5:15
(Lol Creme, Graham Gouldman, Kevin Godley)
8. The Hospital Song 2:41
(Lol Creme, Kevin Godley)
9. Ships Don't Disappear in the Night (Do They?) 3:04
(Eric Stewart, Graham Gouldman)
10. Fresh Air for My Mama 3:04
(Eric Stewart, Lol Creme, Kevin Godley)
2000 Repertoire CD reissue bonus tracks
11. Hot Sun Rock (instrumental) 3:01
(Eric Stewart, Graham Gouldman)
12. 4% of Something 4:01
(Eric Stewart, Lol Creme)
13. Waterfall 3:44
(Eric Stewart, Graham Gouldman)
14. Bee in My Bonnet 2:03
(Eric Stewart, Graham Gouldman)
15. Rubber Bullets (single version) 4:09
(Kevin Godley, Lol Creme, Graham Gouldman)
Eric Stewart – lead electric guitar, slide guitar, Moog synthesizer, vocals
Lol Creme – acoustic guitar, electric guitar, grand piano, synthesizer, Mellotron, percussion, vocals
Graham Gouldman – bass, acoustic guitar, Dobro guitar, electric guitar, tambourine, vocals
Kevin Godley – drums, percussion, vocals
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.