10cc  płyty

10cc - Sheet Music

1974

Ten album to pułapka.

Pamiętam, że kilka lat temu sprezentowałem kumplowi –wielbicielowi głównie rocka progresywnego – cały zestaw płyt 10cc, mówiąc, że powinien na nich odkryć coś dla siebie. Posłuchał. A potem przysłał wyjątkowo lakoniczny mail: Gdzie?

Hm...
Jak to gdzie? Wszędzie! Zwłaszcza na tej płycie. No tak, ale tu tylko jeden utwór trwa powyżej sześciu minut i dwa powyżej czterech. Zostawiłem kumpla z tym problemem. Może kiedyś odkryje tajemnicę muzyki 10cc, a może nie. Nie ma obowiązku.


Ten album to pułapka.
Wystarczy go włączyć i będzie sobie grał. Muzyka zacznie się snuć po pokoju nie przeszkadzając w gotowaniu obiadu, w sprzątaniu, czytaniu książki. Czasem wpadnie w ucho jakiś bardziej znany fragment co sam się zanuci pod nosem, a potem przeleci coś dalej. Ładne harmonie, ładne melodie, ładne głosy, ładny rytm, ładne brzmienie. Czasem nawet zabawne.
Że to ponoć najlepsza płyta w dorobku 10cc? No dobra, fajny to był zespół. I o co tyle hałasu?
O wszystko.


Ta płyta to pułapka. 
Odłóż książkę, wyłącz odkurzacz, zestaw zupę z kuchenki. Posłuchaj. Po prostu posłuchaj. Nie, nie poszczególnych piosenek. Całości. To jeden utwór połączony ciszą. To jak zamknięty ekosystem, gdzie każdy element ma swoją funkcję i nic nie jest zbędne. Całość żyje, ale potrzeba skupienia, by zrozumieć. Tu każdy instrument jest ważny równocześnie będąc tłem dla innych i grający w każdej chwili swoją najważniejszą partię. Nawet jeżeli ledwo go słychać. Gdybyś go sztucznie wyłączył, zabrakłoby pożywienia. Albo tlenu. 
A może duszy.


Ten album to pułapka.

Bo gdy się wsłuchasz, bo gdy Cię pochłonie, to nie tylko nie sprzątniesz mieszkania, ale nawet odkurzacza wciąż leżącego na środku pokoju (na szczęście zupa stoi bezpiecznie, ale ogień wciąż buzuje na palniku, a płyta elektryczna rozgrzała się do czerwoności). Geniusz tej płyty polega między innymi na tym, że przy całym bogactwie pomysłów, przy zmienności nastrojów, rytmów i aranżacji, wciąż jest to po prostu zwykła muzyka do słuchania w tle.
Nie przeszkadza. A może zachwycić. 


Ta płyta to pułapka.
Spróbuj rozszyfrować, który z tych czterech chłopaków śpiewa, którym głosem i na którym instrumencie gra w poszczególnych piosenkach. Lista jest długa i fascynująca. Ona też ujawnia sekret niektórych eksperymentów. To zabawa na długi, zimowy wieczór. A jeżeli jeszcze dysponujesz językiem obcym w stopniu komunikatywnym, pobaw się w zrozumienie tekstów. Są ważne. Chociaż okraszone ironią, nie daj się zwieść. Ostrze satyry... i tak dalej.
Ta płyta jest jak poezja najwyższej próby. Jak haiku w kilku słowach skrywające całą opowieść.

 

George Durbalau, swego czasu redaktor naczelny Sunete najważniejszego czasopisma muzycznego Rumunii, w swojej recenzji Sheet Music umieszczonej w leksykonie 1001 albumów muzycznych. Historia muzyki rozrywkowej od lat 50. po dzień dzisiejszy napisał między innymi:
Na płycie widać pasję dla dopieszczonej produkcji, narracje są dziwacznie humorystyczne – «Clockwork Creep» to dialog pomiędzy jumbo jetem a bombą, gdzie indziej są odniesienia do voodoo. Zespół czuje się równie dobrze, grając rockowe kawałki jak «Silly Love» oraz przebojowy singiel «The Wall Street Shuffle», który zajął dziesiąte miejsce na angielskich listach przebojów, jak i dziwny artystycznie pop, a nawet reggae. W utworze «The Sacro-lliac» Eric Stewart i Graham Gouldman tworzą nowy taniec dla nietańczących, a «Old Wild Men» przedstawia Godleya i Gizmo Creme'a, który kładł się na mostku gitary i symulował dźwięki wielu instrumentów. Jednym słowem: nowatorski.”

 

Płyta powstawała w Strawberry Studios, w tym samym czasie, kiedy Mike McGear ze swoim bratem Paulem McCartneyem tworzyli solowy album tego pierwszego McGear. Zespół 10cc nie tylko korzystał z tego samego studia, ale także instrumentów, chociażby perkusji. Graham Gouldman powiedział potem, że jego zdaniem na Sheet Music słychać ducha Paula McCartneya
I coś tym jest. Gdy jakiś czas temu pisałem o płycie McGear, stwierdziłem, że trzeba jej słuchać jako całości, bez rozbierania na piosenki...


Rozbieranie zostaw sobie na upojne noce przy muzyce. Albo do lekarza. Wszystko zależy od peselu. Ale, jakoś tak jest, że Sheet Music, mimo wieku, terapeuty jeszcze nie potrzebuje.


1. The Wall Street Shuffle 3:54

   (Eric Stewart, Graham Gouldman)

2. The Worst Band in the World 2:49

   (Lol Creme, Graham Gouldman)

3. Hotel 4:54

   (Lol Crème, Kevin Godley)

4. Old Wild Men 3:21

   (Lol Crème, Kevin Godley)

5. Clockwork Creep 2:46

   (Lol Crème, Kevin Godley)

6. Silly Love

   (Eric Stewart, Lol Crème) 4:01

7. Somewhere in Hollywood 6:39

   (Lol Crème, Kevin Godley)

8. Baron Samedi 3:46

   (Eric Stewart, Graham Gouldman)

9. The Sacro-Iliac 2:33

   (Graham Gouldman, Kevin Godley)

10. Oh Effendi 2:49

   (Eric Stewart, Kevin Godley)

 

1993 CD release bonus track
11. Waterfall 3:43

   (Graham Gouldman, Eric Stewart)

 

2002 Japanese CD reissue bonus tracks
11. Bee in My Bonnet 2:01

   (Graham Gouldman, Eric Stewart)

12. Gismo My Way (instrumental) 3:43

   (Kevin Godley, Lol Crème, Graham Gouldman, Eric Stewart)

13. 18 Carat Man of Means 3:27

   (Kevin Godley, Lol Crème, Graham Gouldman, Eric Stewart)

 

2007 UK CD reissue bonus tracks
11. 18 Carat Man of Means 3:27

   (Kevin Godley, Lol Crème, Graham Gouldman, Eric Stewart)

12. Gismo My Way (instrumental) 3:43

   (Kevin Godley, Lol Crème, Graham Gouldman, Eric Stewart)

13. The Worst Band in the World (Radio Version) 2:49 

   (Lol Creme, Graham Gouldman)


Skład:
Eric Stewart – lead (1, 4, 8), co-lead (5, 6, 10) and backing vocals (3, 5-7, 10), electric piano (1, 8), grand piano (1, 6), lead guitar (1–4, 6, 8, 10), mellotron (1), organ (1), electric guitar (3, 6, 9), slide guitar (4, 7), "phase" guitar (7), Gizmo (8), marimba (8);

 

Lol Crème – lead (2, 5, 6), co-lead (7, 9) and backing vocals (1, 3–10), electric guitar (1, 2, 4, 6, 10), grand piano (2, 5, 7, 8), electric piano (2, 5, 7, 9), percussion (2), acoustic guitar (3), lead guitar (3, 7, 8), mellotron (3, 8), synthesizer (3, 4, 7), Gizmo (4), whistles (5), maracas (10);

 

Graham Gouldman – lead (9) and backing vocals (2–6, 8–10), bass guitar (1–3, 5–10), acoustic guitar (1, 3, 9, 10), electric guitar (1, 5, 8), percussion (1–3, 8, 9), tambourine (4, 10), autoharp (4), bouzouki (5), tubular bells (7), sleigh bells (10);

 

Kevin Godley – lead (3, 4, 7, 10), co-lead (5, 6, 8, 9) and backing vocals (2–5, 7–10), drums (1, 2, 5–10), percussion (1, 2, 4, 5, 7, 9, 10), congas (3, 8), timbales (3), rhythm skulls (3), tap dancing (7), bongos (8).


11 stycznia 2026

10CC - Sheet Music

Domyślna treść artykułu.


W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.