Początków zespołu trzeba szukać daleko przed rokiem 1973, w którym ukazała się debiutancka płyta sygnowana Wielbłądem. Znajdziesz na ten temat kilka słów w opisie pierwszego albumu zatytułowanego po prostu Camel (1973).
Nie chcę się powtarzać.
Mnie Camel opowiedział swoją własną historię. Dzisiaj mniej więcej wiem, o czym są ich płyty. Wiem, że The Snow Goose to historia latarnika opiekującego się rannym ptakiem; wiem, że Nude to opowieść o japońskim żołnierzu odnalezionym na wyspie dwadzieścia lat po wojnie; wiem, że gdzieś tam są inspiracje Tolkienem. Teraz już to wiem.
Ale kiedyś miałem tylko okładki płyt i malarską muzykę, a z języka angielskiego znałem słowo Bonanza, które do dzisiaj nie wiem, co oznacza.
Układałem te swoje historie, bo niewiele na płytach Camela tekstów.
Kiedy usłyszałem płytę Stationary Traveller zamarłem w zachwycie. To dobrze, że ją usłyszałem jako pierwszą. Jest w niej bowiem wszystko, co najlepsze i charakterystyczne dla kolejnych ewolucji i zakrętów.
Jeżeli chcesz pokochać Camel zacznij od Stationary Traveller. Potem zacznij podróżować w górę i w dół.
Dzisiaj już wiadomo, że od jakiegoś czasu Camel to zespół Andrew (Andy) Latimera grającego w nim od samego początku. Zresztą, słuchając solowych płyt innych – byłych i aktualnych – członków grupy, wyraźnie to słychać.
Andrew Latimer nie nagrał żadnej solowej płyty. I to chyba jedyny człowiek, który nigdy nie udowodni, że nie jest
wielbłądem.
No i nastał rok 2025, który znów udowodnił, że życie nie lubi kategorycznych deklaracji. Właśnie ukazała się solowa płyta Andrew Latimera, a on sam zapowiedział, że kolejne single będzie wrzucał do streamingu. No będę musiał kolejną stronę poświęcić facetowi, który postanowił, że jednak przestanie być Wielbłądem.
Dyskografia
Albumy studyjne:
Live
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.