Ta płyta to kłamstwo. Ale bez niej nie byłoby tak zwanego Białego Albumu wydanego pod szyldem The Beatles.
Parafrazując jednego z polskich polityków, jest to co prawda skrót myślowy, ale – w przeciwieństwie do wypowiedzi owego polityka – oparty na prawdzie. A teraz bez żartów.
Kiedy płyta Wonderwall Music ukazywała się na rynku w 1968 roku, jako album z muzyką skomponowaną na potrzeby filmu Wonderwall, z miejsca została okrzyknięta pierwszą solową płytą jednego z członków The Beatles. Z opisu na kopercie wynikało wprawdzie, że George Harrison był jedynie kompozytorem całego materiału i nie brał udziału w nagraniu, ale palmę pierwszeństwa dostał. A wszystko to w ramach podtrzymywania mitu o jedności w obozie The Beatles. Zresztą wszyscy z zespołu zaangażowali się w promowanie tego wydawnictwa, bardzo się z niego oficjalnie ciesząc, bowiem był to pierwszy krążek wydany przez ich autorską wytwórnię Apple. I to akurat okazało się prawdą.
A potem zaczęły pojawiać się prawdy kolejne. Stało się to już wiele lat później, kiedy ukazywały się różne pudełkowe wydania podsumowujące działalność Wielkiej Czwórki w całości i poza całością.
No więc okazało się przede wszystkim, że jednak George Harrison grał na tej płycie. I nie on jeden. Na okładce można przeczytać, że za perkusją zasiadł Richie Snare. To nikt inny jak po prostu Ringo Starr. I nawet teraz nie kończy się wkład Beatlesów w tę muzykę. Któregoś dnia George Harrison natknął się na Petera Torka bardziej aktora niż muzyka, w każdym razie znanego z zespołu The Monkees. Tork poproszony o zagranie kilku kawałków na bandżo chętnie się zgodził, ale nie miał przy sobie instrumentu. Panowie podwędzili więc bandżo Paulowi McCartneyowi, który instrument miał, ale i tak z niego nie korzystał, bowiem – podobno – nie da się w nim przyłożyć strun dla muzyka leworęcznego. A McCartney gra ręką lewą. I taki stał się jego wkład w muzykę do filmu Wonderwall. Świadomie piszę „w muzykę do filmu”, bo akurat fragmentów nagranych przez Torka na oryginalnym albumie nie było, chociaż trafiły na ścieżkę dźwiękową.
A skoro jesteśmy przy pseudonimach, to warto wspomnieć, że gitarzysta wymieniony jako Eddie Clayton, to po prostu Eric Clapton, co naprawdę nie jest bez znaczenia, dla muzyki.
Natomiast dość perfidnym kłamstwem stało się umniejszanie znaczenia tej płyty. Pamiętam, że nagrałem ją (albo w całości, albo obszerne fragmenty) z radia na magnetofon szpulowy. Musiały być to więc lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku. Zapowiadający prezenter wyjaśnił, że omawiany album należy traktować w kategorii ciekawostki, swoistego eksperymentu raczej bez znaczenia. Cóż, powtórzył za chórem krytyków, recenzentów i dziennikarzy dość powszechnie panującą opinię. Tym bardziej uzasadnioną, że przecież płyta, mimo wsparcia Wielkiej Czwórki, sprzedała się kiepsko i nie odnotowała spektakularnych sukcesów. Bardzo szybko też poszła w zapomnienie.
A było to zapomnienie na tyle skuteczne, że przez kilkadziesiąt lat oficjalnie za pierwsze solowe wydawnictwo George'a Harrisona przyjęło się uznawać trzypłytowy album All Things Must Pass, który, de facto, był dopiero... trzecim w kolejności! Ale o tej kolejności też sobie jeszcze kiedyś porozmawiamy.
Minęło dużo czasu. Kolejne pokolenia zainteresowały się dokonaniami Wielkiej Czwórki. I nagle, gdy na świat wypełzło dość nieśmiałe wznowie Wonderwall Music, w mediach zawrzało. Zupełnie tak, jabky nagle wszyscy chcieli zagłuszyć tę wieloletnią ciszę. Bo George Harrison po prostu wyprzedził swoją epokę, a teraz owa ścieżka dźwiękowa jest powszechnie uznawana za pierwszą, tak doskonale skomponowaną i wyprodukowaną, płytą z gatunku muzyki świata. To unikalne połączenie tradycyjnych instrumentów hinduskich z nowymi brzmieniami (nowymi w latach sześćdziesiątych), przesiąknięte wszechobecną wtedy psychodelią, podlane muzyką country z odrobiną bluesa i awangardy.
Posłuchajcie uważnie. Bez tego krążka John Lennon nie władowałby na Biały Album swojej najbardziej awangardowej kompozycji Revolution 9. To u Harrisona podpatrzył, jak eksperymentować z taśmami, żeby osiągnąć zamierzony efekt. Według mnie, efekt Harrisona jest nieco lepszy, ale to tylko moja prywatna opinia. Nie trzeba się z nią zgadzać.
Do dzisiaj, a mamy rok 2025, o płycie Wonderwall Music napisano tak dużo, analizując kolejne utwory z dokładnym rozbieraniem instrumentarium, stylu i genezy, że trudno dodać coś od siebie. Ale skoro jesteśmy przy kłamstwach z nią związanych, to jeszcze dwie sprawy. Owszem, Wonderwall Music to wynik wielkiej fascynacji George'a Harrisona muzyką hinduską. Ale powstała ona, gdy ten już odchodził od związanych z nią eksperymentów. To właściwie podsumowanie kilku lat zgłębiania tamtych brzmień, jakby zamknięcie rozdziału.
A my na zamknięcie wróćmy na chwilę do początku. Bo oto czas i weryfikacja danych udowodniła jeszcze jedno kłamstwo związane z Wonderwall Music. Otóż straciła ona palmę pierwszeństwa, bowiem wcale nie była pierwszą solową płytą członka zespołu The Beatles. Ponad rok wcześniej, w styczniu 1967 roku ukazała się na krążku ścieżka dźwiękowa do filmu The Family Way podpisana The George Martin Orchestra. Dzisiaj znamy ją jako pierwszy solowy album Paula McCartneya...
Prawie wszystkie kompozycje: George Harrison
1. Microbes 3:42
2. Red Lady Too 1:56
3. Tabla and Pakavaj 1:05
4. In the Park 4:08
5. Drilling a Home 3:08
6. Guru Vandana 1:05
7. Greasy Legs 1:28
8. Ski-ing 1:50
9. Gat Kirwani 1:15
10. Dream Scene 5:26
11. Party Seacombe 4:34
12 Love Scene 4:17
13. Crying 1:15
14. Cowboy Music 1:29
15. Fantasy Sequins 1:50
16. On the Bed 2:22
17. Glass Box 1:05
18. Wonderwall to Be Here 1:25
19. Singing Om 1:54
2014 reissue - bonusowe nagrania:
20. In the First Place 3:17
(Colin Manley, Tony Ashton; performed by the Remo Four)
21. Almost Shankara 5:00
22. The Inner Light (alternate take, instrumental) 3:43
Skład:
George Harrison – piano, Mellotron, electric and acoustic guitars, tape loops;
John Barham – piano, flugelhorn, harmonium, orchestral arrangement;
Tony Ashton – tack piano, organ, Mellotron, piano, harmonium;
Colin Manley – electric and acoustic guitars, steel guitar;
Philip Rogers – bass guitar;
Roy Dyke – drums;
Tommy Reilly – harmonica;
Eric Clapton – electric guitar;
Ringo Starr – drums;
Big Jim Sullivan – bass;
Aashish Khan – sarod;
Mahapurush Misra – tabla, pakhavaj;
Sharad Kumar – shehnai;
Hanuman Jadev – shehnai;
Shambhu Das – sitar;
Indranil Bhattacharya – sitar;
Shankar Ghosh – tabla;
Chandrashekhar Naringrekar – surbahar;
Shivkumar Sharma – santoor;
S.R. Kenkare – bansuri;
Vinayak Vora – tar shehnai;
Rijram Desad – harmonium, tabla tarang.
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.