The Common People  płyty

The Common People - Of The People/By The People/For The People From The Common People

1969

To miało być arcydzieło. Powstało dzieło arcyciekawe. Szkoda, że niedokończone. A mogło być jednym z najważniejszych tamtych lat. Dzisiaj jest przepiękną perełką i znakiem schyłku Ery Wodnika.


Płyta została zaplanowana bardzo dokładnie. Także w budżecie Capitol Records. Producent David Axelrod, uznawany za geniusza studia, doskonale wiedział, co chce osiągnąć i jak zmusić debiutujący zespół do pracy. Słyszał ich na żywo, gdy ubrani w białe szaty magnetyzowali publiczność. Znał ich pierwsze dwa single, których dzisiaj darmo szukać gdziekolwiek, bowiem przepadły bez wieści i nigdy nie trafiły do sklepów. Tylko do kilku stacji radiowych.
Ale Axelrod miał plan.


Chciał stworzyć pomost łączący brud Lou Reeda i jego Velvet Underground z łagodnością, melodyjnością Pet Sounds z repertuaru Beach Boysów. Tak przynajmniej stoi w nielicznych zachowanych notatkach. Bo był to rok 1968.

Zespół wszedł do studia, zarejestrował 45 piosenek, Axelrod pościągał zaprzyjaźnionych sidemanów współpracujących z filharmoniami i Frankiem Zappą, zgrał trzy kawałki, a potem jego żona miała wypadek samochodowy. Wyszedł ze studia i już do niego nie wrócił.


Capitol obciął fundusze nie informując zespołu. Bez tego producenta przestał wierzyć w sukces. Krótka płyta została nagrana i przepadła bez wieści. Podobnie jak tworzący ją muzycy.
Pierwsze trzy utwory doskonale pokazują, jak genialny mógł być to album. Pozostałe stanowią jedynie surowy wypełniacz. Wart posłuchania, oczywiście, ale apetyt pozostaje.


Już otwierający Soon There'll Be Thunder zaprasza do depresyjnego lasu, pełnego cieni przeszłości, lęków i niepokojów, zadumy i magii. Kolejny I Have Been Alone ma w sobie tę nostalgię, którą dopiero po latach udało się osiągnąć na najlepszych albumach zespołowi And Also the Trees i Brendanowi Perry'emu (Dead Can Dance) na solowej Ark z 2010 roku. Te łkające gitary, te cudnie płynące smyczki, ten głos tak zwyczajnie opowiadający historie. Natchniony klawiszowiec, zapatrzony w Raya Manzarka z The Doors opłakiwał swoją grą śmierć przyjaciela. 

Ten zespół nie miał szczęścia.
 

To miało być arcydzieło. Pozostały trzy kilkuminutowe dzieła. I przedsmak nieodkrytej tajemnicy.
Trzeba się z tym pogodzić.


I wciąż nie mogę zrozumieć, jak to możliwe, że ta muzyka brzmi tak niesamowicie współcześnie. Zostaje we mnie dzisiaj, chociaż powinna brzmieć gdzieś daleko z tyłu. Niczym rzeka dzieciństwa Tadeusza Nalepy.


Prawie wszystkie kompozycje: Denny Robinett.

 

1. Soon There'll Be Thunder 2:21

   (Denny Robinett, Jerrald Robinett)

2. I Have Been Alone 3:09 
3. Those Who Love 3:14 
4. Go Every Way 2:22 
5. Why Must I Be? 2:20 
6. Take From You 2:51 
7. They Didn't Even Go To The Funeral 2:47

   (Tim Hudson, John Hill )

8. Feeling 2:18
9. Girl Said (Know) 1:36 
10. Land Of A Day 3:51 
11. This Life She Is Mine 2:09

   (Denny Robinett, Jerrald Robinett)

12. Oh My My 1:57

 

Bonus tracks
13. Days On My Mind 2:53
14. Look Around 2:28
15. Dawn Of My Life 2:44


Skład: 
Denny Robinett – lead vocals, guitar;
John Bartley III – guitar;
Michael Mccarthy – bass guitar;
William Fausto – keyboards;
Jerrald Robinett – drums.


04 lutego 2026

The Common People - Of The People/By The People/For The People From The Common People

Domyślna treść artykułu.


W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.