Teatr to dziwny, teatr jedyny,
Gdzie sens, gdzie treść - czort jeden zna;
(...)
Pani mi mówi - niemożliwe,
Pani mi mówi - mnie się zdaje
Pani mi mówi - niedowiary
Pani mi mówi, że to żart...
...czyli facet, który przez lata wyspecjalizował się w tworzeniu i produkowaniu przebojowych singli, nagrał płytę, z której nie dało się wykroić przebojowego singla.
Ten cytat we wprowadzeniu pochodzi z przepięknej piosenki, z tekstem Marka Grechuty zatytułowanej Tango Anawa. I oczywiście nie ma nic wspólnego z pierwszą solową płytą Jeffa Lynne'a, oprócz tego, że mi się przyplątał i nie chciał odplątać. Tytuł płyty Armchair Theatre można tłumaczyć jako teatr fotelowy, cokolwiek to znaczy. Sądząc po okładkowym zdjęciu był to fotel wygodny, fotel bezpieczny, taki fotel wysiedziany przez lata lenistwa przed telewizorem.
Bo Armchair Theatre to także brytyjski serial telewizyjny, składający się z niepowiązanych ze sobą odcinków, emitowany w każdą niedzielę przez blisko 20 lat. Coś na kształt naszej Kobry albo Teatru telewizji, z tą różnicą, że tam nigdy aktorzy nie występowali na żywo.
W sumie ten tytuł, nawiązujący do produkcji telewizyjnej, wiele tłumaczy. Zawartość płyty jest mocno sformatowana pod jednego wykonawcę, piosenki są mniej więcej tej samej długości, wyprodukowane bez zarzutu, tylko nic ich nie łączy. Poza tym, oczywiście, że znalazły się pod jednym wspólnym tytułem, na jednej płycie. Każda jest niczym z innej epoki, z innego okresu fascynacji Jeffa Lynne'a, a jednocześnie tak wciśnięta w ramy, aby przypadkiem nie wystawać z żadnej strony.
I właśnie stąd ten cytat we wstępie. Bo mamy teatr jednego aktora, ale wydaje się niemożliwe, że Jeff Lynne, ten wielki Jeff Lynne, nagrał tak bardzo przeciętną płytę. I nie chodzi o to, że zawarta tu muzyka zestarzała się z upływem lat. Ona była nijaka już w dniu wydania na świat.
Do dzisiaj nie potrafię się z tym pogodzić.
Czekałem na ten krążek. Kochałem wtedy bezkrytycznie (jeszcze) Electric Light Orchestra, oszalałem na punktcie płyty Cloud Nine nagranej przez George'a Harrisona, a wyprodukowanej właśnie przez Jeffa Lynne'a, tańczyłem z radości przy piosenkach sygnowanych enigmatycznym szyldem Traveling Wilburys, których jednym z czterech ojców także był Lynne...
Wreszcie rozeszła się wiadomość, że będzie solowy krążek mistrza.
No i był.
I od początku miał same zalety. Melodyjne piosenki. Genialni muzycy. Wspaniała produkcja. Fantastyczne linie poszczególnych instrumentów. Dwa klasyczne evergreeny. Kapitalny wstęp oraz zabawne zakończenie; (kto wytrzyma do końca, przekona się, że po szumie fal i krzyku mew, Jeff miał jeszcze do powiedzenia ostatnie słowo).
I tylko nudne to wszystko jak cholera. Jakieś takie bez wyrazu. Jakbyś zobaczył zajebiste dziary u kumpla na piersi, po czym okazało się, że to tatuaż zmywalny.
Jest tu kilka naprawdę pięknych fragmentów, ale trudno zachwycić się piosenkami, które dłużą się, chociaż trwają raptem około trzech minut.
Ta płyta jest niczym potwierdzenie starej prawdy, że każdy mistrz potrzebuje superwizora.
No i, jak zwykle w takich sytuacjach, pojawia się pytanie, czy warto sięgnąć po tę płytę. I jednoznaczna odpowiedź: oczywiście, że tak. Mimo wytkniętych przeze mnie niedoskonałości (które być może dla innych są atutami!), jest to album lepszy od tysięcy innych okupujących listy przebojów. Po prostu od mistrza wymaga się więcej. I czasem nie zwraca się uwagi, że mistrz chciałby też spokojnie posiedzieć w fotelu przed telewizorem.
1. Every Little Thing 3:41
(Jeff Lynne)
2. Don't Let Go 3:00
(Jesse Stone)
3. Lift Me Up 3:36
(Jeff Lynne)
4. Nobody Home 3:51
(Jeff Lynne)
5. September Song 2:57
(Maxwell Anderson, Kurt Weill)
6. Now You're Gone 3:57
(Jeff Lynne)
7. Don't Say Goodbye 3:09
(Jeff Lynne)
8. What Would It Take 2:40
(Jeff Lynne)
9. Stormy Weather 3:42
(Ted Koehler, Harold Arlen)
10. Blown Away 3:29
(Jeff Lynne, Tom Petty)
11. Save Me Now 2:39
(Jeff Lynne)
2013 remaster bonus tracks
12. Borderline (previously unreleased version) 2:24
(Jeff Lynne)
13. Forecast (previously unreleased song) 3:54
(Jeff Lynne)
2013 remaster additional Japanese bonus track
14. Strange Magic (Live from Bungalow Palace) 3:02
(Jeff Lynne)
Wykonawcy
Jeff Lynne – guitars, bass, piano, keyboards, autoharp, percussion, lead vocals, backing vocals; drums on 5 and bonus track 13;
George Harrison – acoustic guitar on 1, 3 and 5; electric slide guitar on 3, 5 and 9; backing vocals on 1 and 3;
Richard Tandy – acoustic guitar on 1 and 3; piano on 5 and 9; backing vocals on 2, 5, 9 and 10;
Mette Mathiesen – drums on 1-4 and 6-10; percussion on 1, 2, and 6; backing vocals on 5, 9 and 10;
Phil Hatton – backing vocals on 1-5, 7, 9 and 10;
oraz
Jim Horn – saxophones on 1 and 2;
Hema Desai – operatic vocals on 1, classical Indian vocals on 6;
Michael Kamen – string arrangements on 1 and 9;
Jake Commander – backing vocals on 2, 5, 9 and 10;
Dave Morgan – backing vocals on 3, 5, 9 and 10;
Sireesh K. Lalwani – percussion on 3 and 6, violin on 6;
Fateh Singh Gangani, Nellai D. Kanan, Vikram A. Patil – percussion on 3 and 6;
Rita – saw on 5;
Sheila Tandy – backing vocals on 5, 9 and 10;
Ashit Desai – classical Indian vocals on 6;
Del Shannon – backing vocals on 10.
Domyślna treść artykułu.
W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.