Asia - płyty

Asia

Przy ulicy Chałubińskiego w Radomiu był dom kultury, w którym na jakiś czas – krótki – zatrudnił się Blues. Znaliśmy się od zawsze. Był nieco starszy, mieszkał w sąsiedniej klatce. Grał na harmonijce ustnej i śpiewał. Na moje ucho, nieźle.

Były to lata mojej młodości, starego systemu i kaset video.
W tym czasie to właśnie Blues ściągał jakoś taśmy video z koncertami zachodnich kapel i wpuszczał mnie za darmo na pokazy organizowane przez przybytek kultury. Któregoś dnia zaszedłem do niego, gdy odsłuchiwał pierwszą płytę zespołu Asia. Znałem dwie piosenki.
– Świetny zespół – powiedziałem.
– Beznadziejny – mruknął Blues.
No i nigdy nie zobaczyłem koncertu oryginalnego składu.

Ale nie przestałem słuchać Asii. Właściwie powinno się chyba pisać Asia'i.
 

Nikt nigdy nie wymyśliłby dla zespołu Asia lepszej nazwy. Grupa ta zmienia się niczym widoki za oknem kolei transsyberyjskiej. Albo Orient Expressu. Na dodatek, to chyba jedyny zespół, który nie ma w składzie ani jednego stałego muzyka. Nawet najbardziej wytrwały Geoff Downes nie wytrzymał ciśnienia pod koniec lat osiemdziesiątych i odszedł, żeby zająć się, nieudanym niestety, projektem z Gregiem Lake'm (w 2015 roku ukazała się płyta zawierająca wspólne nagrania z tamtego okresu zatytułowana Ride the Tiger).
 

Dzisiaj już wiem, co miał na myśli Blues. Kiedy Asia się formowała, fani oczekiwali muzyki porównywalnej do najwspanialszych dokonań zespołu King Crimson, tria Emerson, Lake & Palmer, grupy Yes. Wszystkie tworzyły uduchowione, podniosłe i rozbudowane kompozycje, tak bałwochwalczo wielbione pod koniec lat sześćdziesiątych i w połowie siedemdziesiątych. 
 

Zespół Asia stworzyli muzycy tamtych formacji.


Po latach mogę się wymądrzać. Bo oczekując takich nagrań wykazywaliśmy się naiwnością ludzi kochających to, co niesprzedawalne. Przecież tamte kapele nie rozpadły się bez powodu. Zmieniały się gusty publiczności, zmieniały się media. Wbrew oczekiwaniom pewnej grupy tęskniącej za Woodstock, szeroka publiczność nie zainteresowała się ani doskonałymi płytami szybko rozwiązanej U.K., ani jeszcze szybciej rozwiązanej PM (efemeryczny projekt Carla Palmera, nie mylić amerykańską kapelą lat osiemdziesiątych XX wieku). A przecież za tymi grupami stali ci sami ludzie.


Bardzo trudno gra się dobrą muzykę, która nie zdobywa popularności.
 

A ja dzisiaj podziwiam pierwsze wcielenie spod znaku Asia. Udało im się dokonać czegoś bardzo ważnego. Przedefiniowali swoje dotychczasowe dokonania na język list przebojów lat osiemdziesiątych. A przecież ocalili na debiucie wiele rozwiązań charakterystycznych dla rocka progresywnego lat siedemdziesiątych. Przekładając to na język współczesny: wzięli swoje rockowe suity i, wybierając najbardziej przebojowe fragmenty, sprasowali je do formatu mp3.


Pierwsza płyta nagrana w oryginalnym składzie: John Wetton, Carl Palmer, Geoff Downes, Steve Howe przyniosła praktycznie same przeboje. Druga, bardzo podobna, powstała zbyt szybko. Nie była gorsza, tylko nasyciła rynek. I zmusiła do tak wytężonej pracy, że trzecia powstała już w innym składzie. A ta na jakiś czas była ostatnią.
 

Asia to dziwny zespół.
Asia trwa(ła) w różnych konfiguracjach, ale naprawdę interesujące płyty powstawały gdy panowie z pierwszego składu, zmęczeni pracą w przeżywających renesans progresywnych kapelach, wracali, aby pograć dla rozrywki.

 
Rozumując w ten sposób wychodzi mi, że najbardziej pokrzywdzonym przez zespół jest John Payne.

 

John Payne dołączył do Geoffa Downesa na etapie nagrywania 4-5 płyty (czwarta Then & Now była w połowie składanką największych przebojów, a w połowie nowością, więc do dzisiaj nie wiem, jak ją traktować). Payne pomógł dokończyć, wspaniały według mnie, album Aqua, a potem współtworzył kolejne płyty nadając im charakterystyczne, natychmiast rozpoznawalne brzmienie.

Część z nich jest całkiem niezła.
 

A jednak trzeba było powrotu starego składu, aby na albumie Phenix z 2008 roku, znów dało się wyczuć błysk geniuszu. John Payne nie miał w nim udziału. Po 15 latach po prostu wyleciał ze składu.
15 lat to kupa czasu.

 

Od tamtej pory mieliśmy dwie Asie. Wprawdzie najpierw Payne, niesiony ambicją, sformował grupę GPS i nawet nagrał jedną, całkiem udaną płytę, ale potem podał Asię do sądu i w myśl wyroku koncertował pod szyldem Asia featuring John Payne. Oprócz płyt koncertowych ukazała się, jak dotąd, jedna studyjna Recollections (A Tribute To British Prog). Zawiera po bożemu wykonane utwory Alan Parsons Project, Yes, King Crimson i kilku innych. Jest właściwie ciekawostką dla fanów.


Kiedy to piszę, mamy rok 2016. Nie wiem, co będzie dalej z tą oryginalną Asią. Jak dotąd, historia się powtarza. Trzecia płyta nagrana pod reinkarnacji jest najsłabszą. I już zmienił się skład, bo znowu jako pierwszy odszedł Steve Howe, a jego miejsce zajął Sam Coulson.


Tylko że dzisiaj już nikt nie oczekuje, że Asia będzie grała inaczej niż Asia.


31 grudnia 2017 roku zmarł John Wetton.
W 2023 roku zmarł Blues...

 


Dyskografia

Albumy studyjne:

Kompilacje (wybór):

  • Then & Now (1990)
  • Archiva 1 (1996)
  • Archiva 2 (1996)
  • Archives: Best of 1988-1997 (1997)
  • Axioms (1999)
  • Anthologia – The 20th Anniversary – Geffen Years Collection 1982-1990 (2002)
  • Recollections (2014)

 

08 marca 2024

Asia

Domyślna treść artykułu.


W każdym nowo utworzonym artykule pokaże się wpisany tutaj tekst. Wpisz więc tutaj domyślną treść nowego artykułu lub instrukcję dodawania nowego artykułu dla swojego klienta.